Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 7 min czytania

Ania

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ania wracała późno od koleżanki. Jechała rowerem przez puste, ciemne osiedle. Śpieszyła się do domu. Nie dlatego, że rodzice się o nią martwili. „Rodzicami” Ani była jej matka-alkoholiczka, która w ogóle się nią nie interesowała. Ania jednak śpieszyła się do domu, bo bała się tego ciemnego miasta pogrążonego we śnie. Nagle zza rogu wybiegł młody mężczyzna, mógł mieć dwadzieścia kilka lat. Ania bardzo się przestraszyła, ale pomyślała: „Pewnie także śpieszy się do domu. Nie mam się czego bać”. Jednak bała się bardzo, tym bardziej, że chłopak biegł w jej stronę. Dziewczyna przyspieszyła, mężczyzna jednak dogonił ją, złapał w talii i ściągnął z roweru. Ania bała się, wyrywała i chciała krzyczeć, lecz chłopak zakrył jej usta i zaczął biec z wyrywającą się dziewczyną w stronę przerwy między blokami, gdzie znajdował się śmietnik. Przewrócił Anię na ziemię i zaczął szarpać jej koszulkę. Dziewczyna była zrozpaczona i bezsilna, szarpała się, gryzła i drapała, ale to nic nie pomagało... * * * * * Ania wróciła do domu o północy. Jej ubranie było poszarpane, brudne i całe we krwi, a na dodatek strasznie bolała ją ręka. Postanowiła się umyć i położyć spać, ale długo nie mogła zasnąć. Rozmyślała o tym, co się stało. Dużo straciła tego wieczoru. Straciła dziewictwo, poczucie własnej wartości i szacunek do swojego ciała. Zaczęła nienawidzić siebie: skalanego ciała i zranionej duszy. * * * * * - Mamo... – zaczęła Ania, pełna obaw, co zaraz nastąpi. Matka leżała na kanapie, upita do nieprzytomności. - Daj mi teraz spokój, dziecko... - mruknęła. - Mamo... Ja... ja jestem w ciąży – wyznała Ania cicho. Czas jakby zatrzymał się w miejscu. Ania siedziała ze spuszczoną głową, a jej matka znieruchomiała. Nagle pijaczka zerwała się z miejsca. - Co?! – krzyknęła. – Już się puszczasz?! Mama zaczęła bić Anię pięściami. - Wynocha mi z mojego domu!!! Nie chcę tu ciebie ani twojego zasranego bachora! Najpierw przynosisz same złe stopnie... - Wcale nie! – krzyknęła Ania. – Mam same czwórki i piątki! Ale ty nie wiesz, bo co ja ciebie obchodzę?! Ty widzisz tylko butelkę!!! Teraz kobieta już sięgała po krzesło, aby uderzyć nim Anię, ale z powodu nietrzeźwości nie trafiła w dziewczynę. Tamta otworzyła drzwi i wybiegła z mieszkania. * * * * * Ania, płacząc, szła przez miasto, aż trafiła do domu swojej przyjaciółki, Marioli. Po wyjaśnieniu jej wszystkiego, została u niej na noc. Następnego dnia rodzice Marioli, po wysłuchaniu historii Ani, zawieźli dziewczynę do psychologa. Była nim miła, starsza kobieta. - Usiądź, proszę – zaproponowała Ani. – Dowiedziałam się o wszystkim od rodziców twojej koleżanki i chciałabym z tobą porozmawiać. Czy ty też wyrażasz taka chęć? - Tak – odpowiedziała Ania. – Wiem, że to ważne. Nie chcę do końca życia cierpieć z tego powodu. Z powodu, że zostałam zgwałcona – powiedziała pewnie. – Chcę zostać lekarzem i pomagać ludziom. - Jesteś zadziwiająca. Wiesz, czego chcesz, wiesz, co jest ważne w życiu. Więc czy możemy zaczynać? – spytała terapeutka. - Oczywiście – odparła Ania. W gabinecie psychologa dziewczyna spędziła kilka godzin. Gdy wyszła, była już całkiem inną osobą – uśmiechniętą, pewną siebie, choć nadal trochę się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ania — czytnik · opowiadania