Psychologia · 4 min czytania
Anioł
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedziała wciśnięta w róg wersalki, z tak podkulonymi nogami, że mogła na kolanach oprzeć brodę. Objęła te nogi ramionami i siedziała...Na pozór była jakby obojętna. Przed nią, na ławie, stała szklanka z niedopitą kawą, a obok kawy pusty brulion i długopis. To właśnie im się przyglądała tak, jak gdyby chciała spalić na popiół. Tylko to stukanie palcami w ramię, delikatne przygryzanie wargi i bruzdy między brwiami, przypominające trójkącik, świadczyły o niepokoju. Nagle zrzuciła nogi na podłogę i gwałtownie wstała. - Cholera...- mruknęła pod nosem.-Cholera jasna - głośniej dodała i zaczęła chodzić po pokoju. Okno, drzwi, okno, drzwi, okno...Zatrzymała się i spojrzała na to, co w dzieciństwie nazwałaby podwórkiem: bura, zdeptana trawa, dwie wypaczone ławki, nędzna piaskownica i jeszcze gorsza huśtawka, a za tym wszystkim, dalej, osiedlowy sklep. Przez chwilę obserwowała wchodzących i wychodzących ze sklepu ludzi, gołębie przechadzające się chodnikiem, psy z nosami przy ziemi...Odwróciła z niechęcią głowę, spojrzała na stolik. - Czemu to takie trudne, co? No czemu?! Przed odpowiedzią uciekła do innego pokoju. Na bałaganiarstwo córki zawsze mogła liczyć. Pozbierała rozrzucone ciuchy, pościeliła łóżko, poukładała zeszyty i książki. Zbyt szybko zrobiło się czysto. Widok za oknem był jeszcze bardziej przygnębiający niż u niej. Mały lasek systematycznie był wycinany, bo ktoś postanowił, właśnie w tym miejscu, postawić biurowiec. -Beznadzieja...- westchnęła. Jej wzrok przyciągnął monitor wyłączonego w tej chwili komputera. -Nie!- usłyszała…