Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 14 min czytania

Anioł Cienia cz.I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

ANIOŁ CIENIA cz. I

Na dworze zaczęło się ściemniać, ale nagle na niebie pojawił się jasny punkt. Punkt jaśniał z każdą chwilą, aż uderzył w ziemię. Uderzył na południu Europy, uderzył we Włochy, a dokładniej w mieście Oratina. Jasny punkt przestał świecić. Z ziemi wstała naga kobieta, miała długie ciemne włosy i czarne skrzydła. Rozejrzała się na około siebie, później machnęła dwa razy swymi skrzydłami i wystartowała z ziemi. Poleciała naprzeciwko siebie, zobaczyła światła w oknach domów. W jednym z nich światło się nie paliło, a okno było lekko uchylone. Podleciała do niego i wślizgnęła się do środka. Przez chwilę stanęła i rozejrzała się po pokoju jednak zaraz ujrzała szafę. Podeszła do niej i ją otworzyła. Miała szczęście były tam ubrania kobiece, wzięła pierwszą lepszą sukienkę, a potem bieliznę. Następnie znalazła portfel i wzięła z niego pieniądze. Potem zajrzała pod łóżko i zabrała parę czerwonych, długich skórzanych butów. Założyła je i wyleciała przez okno, odleciała na łąki. Tam wylądowała i położyła się na trawie i spojrzała na niebo, potem obróciła się i zasnęła. Młody brunet przechadzał się na wzgórzu. Był piękny słoneczny dzień, Słońce mocno świeciło, a na niebie było tylko kilka białych chmurek.. Spojrzał w dół zbocza i ujrzał czarnowłosą kobietę leżącą na ziemi. Szybko podbiegł do niej, przyklęk przy niej i podniósł jej twarz. Była piękna, jakby zobaczył twarz anioła. Nagle kobieta otworzyła oczy, spojrzała na niego jeszcze mętnym wzrokiem. Mężczyzna zdobył się na odwagę i zapytał: - Wszystko w porządku ? – jego głos był spokojny, łagodny i głęboki. Ona tylko lekko kiwnęła głową. – Wezmę Cię do siebie. Mieszkam niedaleko. Dojdziesz sama czy mam zabrać Cię na plecy ? – kobieta spojrzała tylko na niego. – No, tak, Chyba jednak wezmę Cię na plecy. Chodź. – brunet wstał i wziął ją na plecy, stwierdził że jest wyjątkowo lekka., lekka jak piórko. Ruszył w górę, a później zszedł zboczem, naprzeciwko była maleńka chatka. Otworzył drzwi, a ze środka wyskoczył na niego duży czarny pies. - Iga! Siad! – pies posłusznie posłuchał swojego pana, później lekko poruszał swoim noskiem w stronę kobiety na plecach – Ona jest tu naszym gościem, jasne ? Masz być cicho, nasz gość potrzebuje ciszy, rozumiesz ? – Iga szczeknęła, bodajże na znak że zrozumiała – Iga! Mówiłem cicho! – pies podkulił pod siebie ogon i spuścił uszy – No, dobrze już – mężczyzna wyciągnął z ledwością rękę spod ciała kobiety i pogłaskał psa po łbie. Potem ruszył po schodach na górę, wszedł do swojej sypialni i położył kobietę na łóżko. Teraz dopiero spostrzegł, że różowa sukienka na kobiecie niezbyt dobrze leży. Była już nieprzytomna, więc tylko wyszedł z pokoju i poszedł do salonu. Słońce chyliło się już ku zachodowi, kobieta otworzyła oczy. Przed sobą widziała białe gwiazdki na granatowym tle. Chwilę się zastanowiła. „Przecież ktoś mnie zabrał do domu ? „ - Widzę, że nareszcie oprzytomniałaś. Zacząłem się już martwić – brunet opierał się o framugę drzwi i uśmiechnął się do niej. Kobieta odwróciła głowę i spojrzała w jego kierunku. - Gdzie ja jestem ? – spytała z lekko drżącym głosem – Nad sobą widzę gwiazdy. – mężczyzna przez chwilę patrzał na nią, a później spojrzał w to samo miejsce co ona. - Jesteś teraz w mojej sypialni i patrzysz na sufit pokoju. Wytapetowałem go zdjęciami nieba z gwiazdami. Podoba Ci się ? - Wydawało mi się przez chwilę, że jestem na dworze. - Czyli Ci się podoba ? – kobieta obróciła tylko w jego kierunku głowę i lekko nią pokiwała. Później spojrzała w druga stronę, na okno. Był zachód Słońca, szybko usiadła. Po czym tylko rzuciła: - Musze już iść. - Nie wydaję mi się abyś dobrze się czuła. Nie mogę Cię nigdzie puścić – kobieta wstała tylko z łóżka podeszła do mężczyzny i go pocałowała, po czym spojrzała na niego i poszła na dół. Mężczyzna był taki zaskoczony, że nawet nie zwrócił uwagi na to że drzwi zewnętrzne trzasnęły. Przez jakieś pięć sekund czuł pocałunek anioła, a przynajmniej tak mu się zdawało. Na niebie pojawiły się gwiazdy. Kobieta szła zboczem w dół. Nagle z jej łopatek wyrosły duże czarne skrzydła. Lekko nimi poruszała. Źle się czuła jako grzeszny anioł*. Spojrzała tylko za siebie i przez chwilę pomyślała o mężczyźnie, który jej pomógł. Potem sięgnęła do buta i wyciągnęła pieniądze. Było tam czterysta Euro. Skrzydła złożyła i rozglądała się za jakimś kawałkiem szmaty. Nie znalazła, urwała więc kawałek ze swojej różowej sukienki. Narzuciła kawałek ubrania na plecy tak aby zakryły skrzydła. Ruszyła w stronę miasta. Oglądała wystawy sklepów z ubraniami, weszła do jednego z nich. Było tam zupełnie pusto. - W czym mogę pomóc ?- obok niej pojawiła się kobieta z długimi blond włosami. - Szukam czegoś taniego. - Dobrze pani trafiła. Proszę się rozejrzeć, a jak się pani coś spodoba może pani iść do przymierzalni i to przymierzyć. - Dobrze – kobieta zaczęła się rozglądać po sklepie później poszła do przebieralni. Następnie poszła do kasy i kupiła sobie czarne, obcisłe spodnie i czarną, również obcisłą bluzkę, a do tego jeszcze czarną długą chustę. Ruszyła już w kierunku drzwi kiedy zatrzymało ją wołanie za nią kobiety. - Przepraszam, czy może szuka pani pracy ? - Pracy ? - Rozumiem, pani już ma pracę, a myślałam że w końcu kogoś znajdę do sklepu. No, cóż chyba mi go jednak zamkną. - Nie. - Słucham ? - Znaczy, miałam na myśli, że nie mam pracy. Z chęcią tu zacznę pracować, jeśli mogę – jeszcze chwila i by znowu komuś życie zniszczyła. - Naprawdę ? To świetnie! Możesz już jutro przyjść do pracy ? Od ósmej do dwudziestej pierwszej ? Twoja pensja będzie wynosić sześćset Euro, dobrze ? - Pewnie. Przyjdę jutro. - A pensja ? Odpowiada Ci ? - Jasne. To do jutra. - A jak nazywasz się ? - Nazywam ? – kobieta się chwile zastanowiła – Mariya**, Mariya Pens. - Miło mi – kobieta się uśmiechnęła – Ja jestem Elly, Elly Parkinson. To do jutra Mariya. - Tak, do jutra – Mariya ruszyła przez miasto na wzgórze. Tam przebrała się w swoje nowe ubranie, bluzkę (specjalnie wybrała taka aby miała wycięcie na plecach). Na złożone skrzydła założyła chustę, a potem położyła się na ziemi i spojrzała na niebo. Następnego dnia o ósmej rano poszła do sklepu. - Cześć Mariya! – Elly zaraz ją przywitała ledwo weszła do sklepu. - Cześć Elly. - Ja będę stała za kasą, a ty będziesz doradzać, dobrze ? - Ale ja się na tym nie znam. - Nie szkodzi. Przecież wiesz kiedy Ci się coś na kimś podoba, a kiedy nie, prawda ? - No, tak. - No, właśnie. Więc będziesz doradzać, dobrze ? - Ok. - To świetnie, ale nie licz na duży ruch. Zawsze mało tu osób przychodzi – kobieta lekko posmutniała, ale zaraz się uśmiechnęła – to do roboty. Zapoznaj się z całym sklepem, dobrze ? – Mariya tylko pokiwała głową. Tak upłynął cały dzień. Do sklepu przyszło zaledwie dziesięciu ludzi, a z nich tylko pięciu coś kupiło. O zachodzie Słońca Mariya musiała iść na zaplecze i zakryć swoje czarne…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Anioł Cienia cz.I — czytnik · opowiadania