Fantastyka · 5 min czytania
Anioł Samobójców
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Muszę się sprężać, bo czasu coraz mniej, a i… atramentu… z chwilą każdą ubywa. Teraz właśnie sobie leżę, półżywy, patrząc nie tylko na tę kartkę, którą zapełniam kolejnymi nieczytelnymi, bełkotliwymi bazgrołami, ale też w przestrzeń przede mną. Umilam sobie słodki ból oczekiwania bezładną pisaniną, nic niewnoszącą do dyskusji, która nawet nie została rozpoczęta. Te zapiski nie mają żadnego konkretnego celu. Robię je ot, tak. Z nudów. Aby zabić jakoś czas, streszczę ten katastrofalny tydzień. Wziąłem kilka kartek, nie wiedząc, jak długo będę czekał. Oczekiwanie to największa zmora człowieka punktualnego bądź żyjącego w ciągłym biegu. Minuta staje się równa kwadransowi, kwadrans godzinie, a godzina zdaje się nieskończonością, doprowadzając delikwenta do furii, depresji lub desperacji, i chociaż depresja zdarza się najrzadziej, sądzę, że jej szkodliwość jest odwrotnie proporcjonalna do częstości występowania. Kolejne sekundy oczekiwania – najczęściej na kogoś – pogłębiają poczucie osamotnienia i popada się w jeszcze większą, głębszą depresję, podsycając jednocześnie frustrację i przygnębienie, wywołane nie samym jednak oczekiwaniem, ale myślą, że zostawiono nas samych. Bez możliwości wyżalenia się. Kontaktu z kimkolwiek. Rozmowa pomaga. Choćby i o pierdołach, byle zamienić z kimś kilka zdań. Słów. Sylab. Cokolwiek. Ja tu piszę o głupotach, atrament mi się kończy, słabnę, i chyba nie uda mi się opisać sytuacji, w jakiej się znalazłem w ciągu ostatnich siedmiu dni, oraz pokrótce z czego tych siedem feralnych dni wynikało. Z drugiej strony nie sądzę, by to kogokolwiek obchodziło. Zazwyczaj dla mas nie są ważne przyczyny, lecz skutki: jeśli autobus zahamuje zbyt gwałtownie, obwinia się kierowcę autobusu, a nie pojazdu przed nim; liczy się choroba psychiczna, a nie to, co ją wywołało; najpierw martwimy się plamą na dywanie, dopiero podczas jej zmywania zastanawiamy się, co mogło się rozlać, że tak ciężko schodzi. O, wziąłem mniej kartek, niż sądziłem. Będę musiał się streszczać. Mam tylko nadzieję, że się nie spóźni. Półmrok jest niezwykle fascynujący. Nie ukrywa wszystkiego jak ciemność i nie oślepia, ukazując wszystko jak światło. Widzisz wszystko prócz szczegółów – jak w życiu. Tak samo przecież jest z ludźmi: