Fantasy · 4 min czytania
Anioł w adidasach
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Idąc z psem spokojnie dreptałem po rozmokłym śniegu, spadającym z nieba wraz z deszczem. Na dworze było przeraźliwie zimno a mi nie chciało się wkładać rękawiczek. W końcu jestem mężczyzną, myślałem. Ale wracając tak nocą moją głowę zaprzątały inne myśli a mianowicie dręczyło mnie jedno pytanie. Czy anioły istnieją? Wiele osób na całym świecie uważało, że widziało anioły. Nie wiadomo na pewno czy była to prawda. A może to tylko schorowany lub szalony umysł płatał właścicielom przedziwne figle. Nic nie wiadomo. Wyrwany z zamyśleń przez moją kudłatą bestię ciągnącą żywo smycz, spostrzegłem, że coś tu nie gra. Nie wszystko było normalne. Światło pobliskich latarni dziwnie przygasło, na jezdni nie było ani jednego samochodu a okna domów stały się dziwnie ciemne. Jakby ktoś, a może coś, zgasiło w nich życie... I znowu wyrwany z rozmyślań przez mojego Cerbera, spostrzegłem następną anomalie. Ale było to piękne przewidzenie. Z ciemnego, zachmurzonego nocnego nieba spadał, a raczej spływał lub zlatywał anioł. Nie wiem skąd wiedziałem, że to właśnie Boży posłaniec, ale coś mi mówiło, iż to właśnie on. Biła od niego złocista, świetlna aura i to właśnie ona przygasiła sztuczny blask latarni. Dwa piękne, długo piure i rozłożyste skrzydła poruszały się w wolnym tempie. Długie, sięgające ramion, kręcone złote włosy miło kontrastowały z bielą szaty i skrzydeł anioła. Nad głową wisiała mu piękna, równie jak włosy, złocista aureola. Spojrzałem na twarz anioła, lecz gdy teraz spisuję to, nie mogę sobie przypomnieć rysów jego twarzy ani jakiegoś szczególnego wyrazu. Czasami mówi się o ludziach z…