Erotyka · 2 min czytania
Anioły są wśród nas
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W portowej knajpie gdzie się zatrzymałem Zmuszony nagle wzbierającym szkwałem Bar co być winien oazą spokoju Jest jak falochron pośród fal przyboju
Spragnionych wina ledwie napór znosi Co chwilę też ktoś nowy toast wznosi Piją kolejno za zdrowie karczmarza Wodę pod kilem i obfity połów Ktoś inny z dzbanem porwanym ze stołu Bluźni przeklina i gości obraża
Nie może raczej ujść mu to bezkarnie Już w jego stronę brać się cała garnie Niejeden widzę błysk w przekrwionym oku On ciągle jeszcze w pijanym amoku Obelgi miota jak kule z kartacza Choć cudem tylko pod stół się nie stacza
Jak wilcze stado gdy trop zwietrzy krwawy…