Komedia · 7 min czytania
Aniouuu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Armuel był jednym z wielu pracowników firmy NIEBO & KĄPANY - Spółka Zoo. Zwykłym szaraczkiem wśród aniołów. Jedynym jego zadaniem było odprowadzanie dusz umarłych do wielkiego tunelu. Przy wlocie przejmowali je tak zwani odprowadzacze. Jak na anioła nie był przystojniakiem - pewnie dlatego omijały go wszystkie awanse - z tegoż to powodu w czasie pracy zazwyczaj przybierał postać pięknego skrzydlatego młodzianina. Tylko taka iluzja gwarantowała, że podopieczny się nie wystraszy. Czasami tylko, gdy trafiał na wyjątkowego niegodziwca, pozwalał sobie na to by niczego nie zmieniać. Wystraszonego delikwenta odstawiał do pododdziału nazywanego PIEKŁEM a tam nieszczęśnika przejmowali aniołowie jeszcze szkaradniejsi od niego - nie wiedzieć czemu nazywani diabłami. Nieraz narzekał, że strasznie nudną ma robotę. Nikt jednak nie okazywał mu zrozumienia. Ile razy można nieuświadomionym umarlakom powtarzać, że już finito, że czas udać się w kierunku światła. Niektórzy - nazywał ich pacjentami szczególnej troski - nie chcieli przyjąć do wiadomości faktu, iż wyzionęli ducha. Próbowali dalej normalnie egzystować. Zakłócając tym funkcjonowanie żywych. Żywi szybko przypinali takiemu miejscu etykietkę "nawiedzone" i uciekali. Taka zbuntowana dusza była do tego stopnia przywiązana do świata materialnego, że kompletnie ignorowała sferę astralną, w której chcąc nie chcąc zaczęła funkcjonować. Skutkiem tego nie widziała Armuela i jedynym ratunkiem byli ludzie zwani egzorcystami. Nuda, nudę nudą pogania. Co za niewdzięczna robota. Cóżem ja złego uczynił że mnie tak pokarano? - narzekał w głębi duszy i dalej robił swoje. Razu pewnego umyśliło mu się - gdybym zrobił małą przerwę to nikt by nawet nie zauważył. Przecież takich jak on były setki tysięcy. Czy komu zrobi różnicę, że Armuelek poleniuchuje przez jakiś czas?
Opuścił sferę astralną; unosił się jak pyłek nad wielkim betonowym blokowiskiem. Jego rewir, jego cholerny rewir - wylęgarnia świeżych dusz. Ludzie padają tu jak muchy. Nawet teraz zmysły sygnalizowały kolejnego pacjenta do zabrania. Poczekasz chwilkę kolego,poczekasz - pomyślał - chyba nigdzie ci się nie śpieszy? Masz całą wieczność. Odkąd pamiętał chciał sprawdzić jak to jest być człowiekiem. Odczuwać zmysłami świat materialny. Dowiedzieć się co jest aż tak pociągającego w tym wymiarze, że niektórzy nie chcą go opuścić. Hmm może by tak spróbować? Pokusa, ach ta pokusa. W sumie to tak jakby się zbuntował, więc czemu nie pójść na całość? Opadł trochę niżej. Miasto tętniło różnego rodzaju energiami jakby było ogromnym organizmem. Wyrzygiwało rytmicznie szaleńcze impulsy świateł i kolorów. Rozpaczliwie charczało wszechobecnym łoskotem jak rozedrgany w nerwowej agonii nieszczęśnik. Jego uwagę zwróciło podłużne, kipiące ludzką energią, czerwone pudło na kołach. Co oni tam robią? Dziwne. Ciekawość wygrała z ostrożnością - nie zwlekając ani chwili wniknął do środka. Duszna ciężka atmosfera zadziałała na niego przygnębiająco. We wnętrzu stało mnóstwo ludzi ściśniętych do granic możliwości. Aury energii otaczające ich ciała, większość w różnych