Przyjaźń · 10 min czytania
"Anna"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
„Anna”
Nowa pielęgniarka była młodą studentką o długich blond włosach. Może dlatego, iż czułem się z dnia na dzień coraz gorzej, postanowiłem opowiedzieć jej tę historię. Śmierć była blisko, a studentka wydawała się wrażliwą osobą. Zresztą, sama zapytała o właścicielkę imienia, które powtarzałem szeptem niczym najpiękniejszą modlitwę w chwilach gdy traciłem kontakt z rzeczywistością. O Annę.
*** - To złe życie – powiedziała któregoś ranka, gdy wychodziliśmy na 20 minutowy, programowy spacer. Wtedy usłyszałem jej głos po raz pierwszy. - Czemu tak uważasz? – zapytałem Annę, siląc się na obojętność, a ona uśmiechnęła się półgębkiem, jak miała w zwyczaju. Chyba wiedziała, że każde jej słowo jest przeze mnie zapamiętywane, a następnie zostanie przekazane doktorowi Hinderbergowi i odpowiednio zinterpretowane. - Mam 14 lat – odparła, jak gdyby to wszystko wyjaśniało. Lecz nie wyjaśniało, co wyczytała w moim spojrzeniu. - Mam 14 lat, a już mam złe życie. - Co masz na myśli? – starałem się być bardzo ostrożnym. Popatrzyła na mnie z lekkim pobłażaniem. - Wydajesz mi się dobrą osobą, dlatego cię wybrałam. – powiedziała to tak, jakbym ją lekko zawiódł. Zawiódł, iż nie pojmowałem jej abstrakcyjnych myśli w lot. - Przepraszam – sam nie wiem czemu to powiedziałem, lecz ona kiwnęła tylko na zgodę głową. Reszta spaceru przebiegła utartym, milczącym, torem. To wtedy postanowiłem dowiedzieć się wszystkiego co możliwe na temat Anny.
*** - Był pan pielęgniarzem w dziecięcym sanatorium? – studentka zainteresowała się moją opowieścią. W tej chwili pewnie próbowała mnie sobie wyobrazić ubranego w biały strój i gumowe papcie, 40 lat młodszego. - Dużo ludzi mówi po prostu „psychiatryk” – powiedziałem, dając jej wyraźnie do zrozumienia, że nie lubię tego określenia i jestem wdzięczny, iż go nie użyła. – Ale nigdy nie uważałem dzieci, które mają problem z odróżnieniem fantazji od rzeczywistości, za psychicznie chore. A tym bardziej tych, które trafiały tam z patologicznych rodzin, z wszelkiego rodzaju zaburzeniami, najczęściej na tle seksualnym. - A dlaczego Anna tam trafiła? Zmrużyłem oczy, udając, że próbuję sobie coś przypomnieć, by nie pomyślała, iż zmyślam. Trudno było by wyjaśnić, że wszystkie wspomnienia dotyczące Anny trzymałem zawsze „na wierzchu”, że pamiętałem każde słowo, każdy gest, lepiej od tego co jadłem dzisiaj na śniadanie.
Część 22 / 2
*** - Czy wiesz czemu tu jestem? – trzymała drobne dłonie starannie ułożone na podołku, wpatrując się w ich cienką, bladą skórę. Nie czekała na moją odpowiedź – Nie, nie wiesz. Nie możesz tego wiedzieć. Nikt tego, prócz mnie, nie wie. Nie zaprzeczyłem, bojąc się, iż znowu pogrąży się w zaciętym milczeniu. Doktor Hinderberg dokładnie wyjaśnił mi jej typ schorzenia, dzień wcześniej. - To złe życie jest moim przedostatnim. To sprawia, że jestem bardzo nieszczęśliwa. 14 latki nie powinny być bardzo nieszczęśliwe. To nienormalne. Dlatego tu jestem. - Sam kiedyś cierpiałem na depresję, wiem jak to jest, gdy świat wydaje ci się pozbawiony treści i sensu. Każdy ma chwile zwątpienia, lecz wychodzi z tego – strzeliłem w ciemno, gdyż czekała na jakąś reakcję z mojej strony. Spudłowałem. Machnęła ręką ze zniecierpliwieniem, a gest ten, tak nagły, zaskoczył mnie na tyle, że aż lekko podskoczyłem na ławce. Zignorowała to jednak, nie urywając rozmowy. - Dawidzie – zwróciła się do mnie po imieniu, niczym matka karcąca łobuziaka. Nawet nie wiedziałem, iż wie jak się nazywam. – ŻYCIA to CHWILE. Każde jedno jest złotym ziarenkiem piasku w klepsydrze czasu. Czasu który nam ucieka i nie wraca. Chodzi o to, by spożytkować go jak najlepiej, a ja już tego nie potrafię. Przez sekundę wyobraziłem sobie ogromną klepsydrę podtrzymującą glob ziemski, w której zamiast piasku tkwiły skłębione, nagie ciała ludzkie. Wizja godna Salvadore Dali. - Czy jesteś chrześcijaninem? – spytała, niespodziewanie zmieniając temat. - Wierzącym, niepraktykującym – odpowiedziałem szczerze, trochę zbity z tropu. - Więc ufasz w swoją nieśmiertelną duszę – założyła – Powiedz mi, jak myślisz, gdzie trafi ona po śmierci twojego ciała? Nie wiedziałem do czego zmierza, nie wiedziałem jakich oczekuje odpowiedzi. Zdałem sobie sprawę, że choć poświęciłem ostatnie dwa dni na drobiazgowym analizowaniu jej życiorysu i zapoznawaniu się z chorobą dręczącą jej umysł, to tak naprawdę nic o Annie nie wiedziałem.
*** - Odpowiedziałem jej, iż świętym nie jestem, ale zatwardziałym grzesznikiem również, i spodziewam się jak większość z nas, Czyśćca. - Co odpowiedziała? - Żebym poczytał na temat reinkarnacji. - I..? - I spędziłem kolejne dwa wieczory, przygotowując się do „sprawdzianu” z wiedzy na ten temat.
*** - Dawidzie – powiedziała, gdy skończyłem jej mówić co wiem na temat metempsychozy, wędrówki dusz. - Tak? - Czy uwierzysz jak ci powiem, iż to jest moje ósme wcielenie? Że pamiętam wszystko ze swoich poprzednich siedmiu żywotów? Że byłam przyjaciółką Joanny