Inne · 6 min czytania
Anna
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Felicja poszła do piwnicy po wino i tak oto na kilka okropnie długich minut, zostałem sam na sam z Anną. Anna była starszą siostrą Felicji. Była gruba w ten dziwny, tłusty sposób, który sprawiał, że przy każdym ruchu jej ciałem wstrząsała konwulsyjna fala rozchodząca się od stóp, aż po obwisłe policzki. Wydawało się, że każdy z dziesiątek pochłanianych przez nią posiłków zamienia się w nieregularne grudki tłuszczu, tak gęsto rozsiane pod jej skórą. Nie przepadałem za Anną, ponieważ tak naprawdę nie przepadałem za nikim. Anna z kolei nie lubiła mnie, ponieważ całkowicie na to zasługiwałem. Siedzieliśmy na czteroosobowej kanapie a mimo to nasze uda delikatnie stykały się ze sobą. Co chwila zerkałem w stronę drzwi do piwnicy wyczekując wina i Felicji. Musiałem się napić. Musiałem powiedzieć coś, co mogłoby przerwać tą ciężką jak ołów ciszę, której niezręczność potęgowana była przez niepożądany, ciepły dotyk uda Anny. Wybierałem właśnie pomiędzy banałem o ładnej pogodzie a całkiem inteligentną opinią o jakimś filmie, usłyszaną wczoraj w metrze, gdy nagle przerwało mi głuche skrzypnięcie kanapy. Anna odwróciła się w moją stronę, więc uczyniłem to samo, nie podnosząc na nią wzroku.
- Felicja mówiła mi, że zrobiłeś ostatnio genialną sałatkę! – niemal wykrzyknęła z udawanym zachwytem.
- Naprawdę tak powiedziała? – w końcu spojrzałem jej w twarz. Zauważyłem, że cała lekko dygocze. Ja również dygotałem. Zerknąłem w dół i zorientowałem się, że moja noga nerwowymi podskokami wprawia w ruch całą kanapę. Naprawdę musiałem się napić.
- Naprawdę! – Anna uśmiechnęła się szeroko, a na widok krótkiego błysku jej białych zębów, moje ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. – Może zdradzisz mi składniki? Tyle o niej opowiadała, że aż mam ochotę przyrządzić ją jutro na obiad.
Część 22 / 2
- Składniki, tak, jasne. Pewnie chodzi o tą z kurczakiem… - Usilnie starałem się uspokoić nogę, jednak z każdym słowem trzęsła się coraz bardziej. Złapałem ją jedną ręką, niby od niechcenia, ale nie zdało się to na nic. - …brokułami, sałatą, groszkiem i…
Oczyma wyobraźni znów zobaczyłem jej zadziwiająco ostre górne trójki. Byłem pewien, że moje słowa ukazują się jej jako niezwykle realistyczne obrazy, które pożera w myślach delektując się każdym kęsem. Mijały długie sekundy a Anna siedziała patrząc na mnie wyczekująco. Jej wygłodniałe spojrzenie świdrowało mnie na wylot, rozsypując moje myśli w drobny pył.
- Nie mogę sobie przypomnieć co to mogło być… - wydusiłem wreszcie, rozpaczliwie szukając wzrokiem Felicji.
Anna burknęła z niezadowoleniem. Odczuwałem absurdalny strach przed tą masywną, tęgą postacią, jakby w każdej chwili mogła rzucić się na mnie, odhaczając kolejny punkt na swojej liście kulinarnych…