Przygoda · 3 min czytania
Antystatki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Antystatki
I wtedy one wszystkie, ze smutnymi minami, wracają do starego zoo i mówią do tych, co pozostały – wróciliśmy, tam nie jest tak fajnie jak nam mówili. I kręcą dupami i rozsiadają się przy ognisku i snują długi opowieści aż do zmroku o wycieczkach do Centrum, do Sfinksa. A jak już jest bardzo późno i ciemno i kiedy małe szczurki już dawno śpią na łapkach swoich mam, a ognisko dogasa, idą znużone spać. Znużone i dumne, że widziały prawdziwych kelnerów w białych fartuchach, że jednak się odważyły mimo tylu złych słów, które usłyszały przed odejściem, tylu drwin i uśmieszków przez zęby. Tak wszyscy byli przeciwko nim, no może tylko stary Jonasz był po ich stronie, tak chyba tylko on. Ale Jonasz znał życie, on wiele widział, chociaż już teraz ślepy. Gdzie on nie był, co nie widział? Podobno zwiedził nawet Pizze Hat w M1 – ale to była smutna historia, niechętnie o niej mówi, kiedyś, raz przy ognisku coś go naszło, taki dzień podszyty smutkiem, jesienny, opowiedział część historii, jaka przydarzyła się jemu i jego braciom. Smutne to słowa. Wiosną ośmiu braci, najmłodszy z nich Jonasz, wyruszyło na wyprawę. Szczurza mama płakała, prosiła zostawcie chociaż najmłodszego. Instynkt jej podpowiadał, nie wszyscy jej chłopcy wrócą. Ale nie wiedziała, że los będzie aż tak okrutny. Poszli – jak opowiadał Jonasz – Zwierzyniecką potem pod hotel Merkury i tam stała się pierwsza tragedia, zostali zauważeni, zaczął się pościg, musieli uciekać