Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Aparatka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ach, jak to lubię. Te pudełeczka, pędzelki, pieścidełka. Kolorowe, pachnące, sypkie i twarde. Otomany, kłębuszki, chmurki, pyłeczki. Kolorowe kosmetyki dla drapieżnej kosmo girl.

Siedzę więc na stołku, drewnianym, światła o mocy 500 prosto na mnie, a ta dwójka skacze, pręży się, wygina. To tu to tak, tak jej zrób, nie nie tak, a zobacz to. Dodajmy coco chanel, może jeszcze różu, gdzie jest róż, podaj mi, starczy, już. A teraz rzęsy, weź ty jej zrób, tu jeszcze, i tu. Daj, ja poprawię.

Zamknij oczy, otwórz oczy, tak mi mówią, a ja siedzę tylko i mrugam, tak i siak, dobrze mi, ciepło, ale grzeją te lampy, mówię, a ta szara mysz co siedzi na kanapie i tylko się przygląda, odpowiada: no żebyś się nie spociła.

Ta dwójka bardzo się stara, mówią o mnie „ona”, malują jak lalkę, dobrze czasem poczuć się kukłą co nic nie musi, tylko ładnie wygląda. Kark lekko drętwieje ale to nic, ruszam szyją jak nikt nie patrzy, radzę sobie, nie narzekam.

Oni mówią: ale patrz, jak super nam wyszło, fajnie, wsadzimy sobie w portfolio, pojedziemy do warszawy

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%