Akcja · 8 min czytania
apollo- prawie jak bóg cz. 3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dziewczyna ocknęła się w nocy. Nadal siedziała na oknie w dosyć niewygodnej pozycji. Zaczęła się zastanawiać co ją obudziło. Po chwili uświadomiła sobie , że komórka wibruje jej w kieszeni. Wyciągnęła ją szybko i otworzyła klapkę. Borys przysłał jej sms’a. „ Wiem , że nie śpisz. A jeśli śpisz to odczytasz to rano. Martwię się o ciebie!” Tosia przymrużyła oczy. Wzięła koc z łóżka i usadowiła się wygodniej na oknie. Odpisała Borysowi, i tak była pewna , że już nie zaśnie. „ Nie śpię, nie śpię. A ty co robisz o tej godzinie w stanie przytomnym?” Oczekując na sms’a spojrzała przez okno. Nigdy nie widziała świata tak pięknego jak o tej godzinie. Na ulicach było pusto. Latarnie rzucały miodowy blask na kałuże deszczu na chodniku. Ciemność wślizgnęła się do wszystkich zakamarków ulicy. W oddali świeciło się miasto. Pobłyskiwało setkami neonów, nielicznych o tej godzinie aut, oknami domów, sklepów. Wiatr delikatnie mierzwił korony drzew. Po wieczornej burzy zostały tylko kałuże. Niebo było czyste, widać było wyraźny, srebrzysty sierp księżyca. Po mokrym trawniku przemknął szaro- rudy dachowiec. Z zamyślenia wyrwał Tosię dźwięk wiadomości. „ Nie mogłem zasnąć. Myślałem o ty i o owym. O tobie...Jak się czujesz??” Odpisała pośpiesznie. Palce wprawnie śmigały po klawiszach. „ Nie wiem. Nic nie wiem. Nie wiem co ze sobą zrobić.” Ponownie popatrzyła przez okno. Teraz ulicą szedł jakiś pijak zataczając się na boki. Zdecydowanie psuł swoją osobą magię nocy . Następny sygnał obwieścił przyjście wiadomości. „ Ja też nie wiem. Wiem , że Apollo był dla Ciebie najważniejszy. Ale ja mam dodatkowe zmartwienie...” Tosia odczytała sms’a z bijącym sercem. Potem jeszcze raz. Nie była pewna czy dobrze zrozumiała aluzję. Już chciała odpisać , gdy jej wzrok padł na zdjęcie malutkiego Apolla. Wzięła je szybko do ręki. Wyszeptała - Jestem beznadziejna. Jak mogę? On nie żyje. Nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Nigdy. W przypływie złości cisnęła zdjęciem o podłogę. Szkło rozbiło się ma kawałeczki. Tosia osunęła się na kolana . Drżącymi palcami zaczęła zbierać odłamki szkła. Łzy płynęły ciurkiem po jej bladych policzkach. Wiele razy przecięła się ale nic sobie z tego nie robiła. Podniosła zdjęcie do góry. Z czułością pogłaskała pysk źrebaka zostawiając czerwone plamy. Teraz zdjęcie było całe umazane we krwi. Dziewczynę przeraził ten widok. Rozszlochała się na głos. Płakała długo. Bardzo długo. Wkrótce wstrząsał nią tylko dreszcz. Nie miała już łez do wypłakania. Łzy przynosiły ulgę. Ale jej przydział się wyczerpał. Zobaczyła, że na wyświetlaczu telefony migocze napis „ Odebrano 4 wiadomości”. „ Coś się stało?” „Dlaczego nie odpisujesz?!” „Jeśli powiedziałem coś nie tak, przepraszam. Wybaczysz mi?” „ Wiem , że jest ci teraz trudno. Jeśli będziesz potrzebowała... kogoś ,to znasz mój numer.” Rzuciła telefon na łóżko. Sama położyła się na poduszkach. Chciało jej się strasznie spać. Zauważyła , że zaczęło świtać. Na gałęzi drzewa przysiadł samotny słowik. Dziewczyna zanim zasneła , zdążyła pomyśleć „ Wiecznie sam, tak jak i ja”. Potem nadszedł sen. Nie był jednak spokojny . Śniło jej się, że jest zamknięta w bryle lodu. Naokoło niej życie toczyło się normalnie. Chciała coś krzyknąć do mamy, borysa, sylwii. Ale nie mogła. Nie słyszeli jej. Nie zwracali na nią uwagi. Z gałęzi drzewa, przyglądał jej się samotny słowik. Chciał jej coś powiedzieć. Widziała to. Ale ona nie mogła. Nie mogła zrozumieć . A może po prostu nie chciała go usłyszeć? ************ Kiedy się obudziła, słońce stało już wysoko na niebie. Przeglądało się dumnie w kałużach. Ale potem się tym znudziło i zaczęło delikatnie nagrzewać ulice. Tosia sięgnęła po budzik. Była prawie dwunasta. Przymknęła oczy. Chciała znowu śnić, powrócić do krainy utkanej w jej podświadomości. Niestety nic to nie dało. Telefon zaczął się bezlitośnie wydzierać. - Halo? - Cześć kochanie, tu mama. - Cześć mamo. - Jak się czujesz? - W porządku mamo. - Ja musiałam jechać do sklepu. Nic już prawie nie było na śniadanie. - Aha…