Komedia · 2 min czytania
ars bene moriendi
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Miasto pytań, świadek mych wszystkich upadków, o wzlotach nie piszę, bo jedyne co w mieście wznosi się ku górze to wieżowce i smród spalin. W ogóle to czekam, aż miasto mnie zabije, a potem zrobi ekstrakt z mojego stężenia pośmiertnego. Będzie ubaw co niemiara, niezłe party, imprezka z radiem eska, dyskoteka pełną gębą, będzie ekstazi z mojego szpiku, drinki z osocza. Jedyna pokrzepiająca myśl, że choć raz spełnie oczekiwanie miasta. Napiszą potem na blogach jak to się fajnie bawili, jaki to imprezowy gość byłem, nowa forma utylitaryzmu. Stoję na światłach, przed przejściem dla pieszych, w oczach jebie mi się cała tęcza, która z furkotem porusza się to z lewej na prawą, to znów odwrotnie. Ja jednak stoję dalej, niewiadomo po co, ona i tak już sobie poszła. Ona - miejska syrena, która swym głosem przyciąga, by wciągnąć pomiędzy zimne betonowe ściany. Ścian nie będzie, jej nie będzie, ale zimno jak najbardziej pozostanie. W telewizji trąbią ciągle o ociepleniu klimatu, a