Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 4 min czytania

Artur 3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Każda psychika, nawet ta najodporniejsza, musi ugiąć się pod wpływem bolesnych przeżyć i długotrwałych doznań. Wieloletnie przykrości i prześladowania w końcu muszą odbić swe piętno. A co jeśli ów ofiarą jest umysł podatny..?

Ten dzień zaczął się jak każdy inny. Przez silny, mrożny wiatr, w jesienną szarugę przedzierały się kolejne osoby do szkoły. Do liceum, które każdy będąc zdrowym na ciele i umyśle wybrał by przyszłość swą świetlaną uczynić. Niestety, pominęli jeden szczegół, który zaważyłby na ich decyzji. Szczegół, przez który swej przyszłości mogą w ogóle nie doczekać. Jednak nikt nie spodziewał się konsekwencji, zwłaszcza w tym dniu. Dniu, który zaczął się jak każdy inny. - Co jest, głupi cieciu!? - Odejdź! Indywiduum... uczęszczanie z tym człowiekiem do jednej szkoły jest najwyższym wymiarem kary jaki może spotkać przeciętnego ucznia. Było w tym wszystkim jednak coś pocieszającego. Etatowi gnębiciele nie zaniedbywali się w swych obowiązkach, rzetelnie spełniając dane im powołanie. - Na kolana cioto i zlizuj tego smarka z parapetu. Jakaż była satysfakcja Adama, gdy twarz Artura stała się bledsza od majtek które miał na sobie. Niestety, każdej zabawy nadchodzi kres. - Co tu się dzieje!? Adam aż podskoczył gdy obok niego zmaterializowała się nauczycielka. - Nic, nic... Rozmawiamy sobie. Uśmiechnął się do Artura, jak nietrudno się domyślić, bez wzajemności. - Żeby byłby mi tu spokój! – wypowiedziawszy swą kwestię, udała się w niezbadaną wędrówkę po korytarzach budynku. Adam odprowadzał ją wzrokiem, gdy nagle, tak słabo że niemal wydawało się to myślą, usłyszał: - Zginiesz... Z niedowierzaniem obrócił się w stronę Artura, lecz on już zginął, w gęstej ścianie śpieszących się wszędzie ludzi.

Dzwonek zwiastował…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%