Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 7 min czytania

Asha rozdział 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-A więc mówicie, że rycerz was gonił. I to on zabił dziewczynę?- z niedowierzaniem pytał komendant policji. -Tak. Nie rycerz, tylko zbroja! Sama! I tam było to COŚ! A później zniknęło... -A co wyście robili w lochach! Przecież tam nie ma wejścia... z wyjątkiem tego, które wybiliście...- przerwał Patrykowi jeden z policjantów. -Nie wybiliśmy! Ono samo się otworzyło!- zaprotestował Adam. -Dobrze. Pomińmy to. Ale zbroja zabiła waszą koleżankę? To niedorzeczne. I co to jest to COŚ! Może porozmawiamy z tobą...- komendant zwrócił się do Asi. –Zapraszam na przesłuchanie. Asia ani razu się nie odezwała od zeszłego wieczora. Jako jedyna też nie panikowała. Ale ona z natury nie okazywała uczuć, nastroju, czy swoich myśli. -Więc, co się tam stało? -Poszliśmy na zamek. Już mieliśmy wracać, gdy zauważyłam światło. W lochach. Poszliśmy to sprawdzić. Tam w sali był rycerz. I on czegoś strzegł. Postanowiliśmy poszukać wejścia. No bo on musiał tam jakoś wejść... wtedy podzieliliśmy się na dwie grupy: Martyna, Beata i Julka razem, a ja z Patrykiem i Adamem. Kiedy oparłam się o ścianę, wysunęło się kilka cegieł. Zawołaliśmy pozostałych... weszliśmy do tunelu. Doszliśmy do tej sali. Tam było to COŚ. I zbroja rycerza. I ona nas zaczęła gonić. -Jaka ona?- przerwał komendant. -Zbroja!- kontynuowała – i zaczęliśmy uciekać. A Martyna została. I później Adam pośliznął się i miał rękę w czymś lepkim. Okazało się, że to krew. Jej krew. -Zbroi?- zapytał niezbyt mądrze pomocnik komendanta. -Nie, Martyny. I uciekliśmy. A na sali już TEGO nie było. -Dalej nie mogę w to uwierzyć. Ale twoje koleżanki i koledzy mówili to samo... poczekamy na wyniki sekcji zwłok. Na razie można ustalić tyle, że zginęła przez odcięcie głowy...

Tego wieczora, gdy przyjaciele wracali do domu panowała cisza. Przerwała ją Beata. -Oni nam nie wierzą. -Sam sobie nie wierzę...- burknął Adam. -To niemożliwe!- pisnęła Julka. -A ja byłem dla niej taki niemiły...- Patryk pociągnął nosem. Asia jak zwykle sprawę przemilczała. Rozeszli się do domów.

Beata była już przy swojej ulicy, gdy nagle usłyszała za sobą warkot silnika. Zeszła na pobocze, chcąc ustąpić drogi samochodowi. Ale on wjechał za nią na trawę. Wyraźnie zmierzało w jej kierunku. Beata przyspieszyła kroku. Auto podążało za nią coraz szybciej, zupełnie, jakby chciało ją rozjechać. Kiedy dotarli do latarni, dziewczyna odwróciła się. Chciała zobaczyć, kto kieruje autem. Ale za kierownicą nikogo nie było. Zaczęła biec jak szalona. Już czuła za sobą ciepło silnika, gdy wpadła na pewien pomysł. Zaraz wcieliła go w życie. W sumie niczego nie ryzykowała. Przeskoczyła szybko siatkę, która ogradzała działkę sąsiada. Ale samochód nic sobie z tego nie robił. Staranował ogrodzenie i już miał zaatakować Beatę, gdy ona weszła pomiędzy dom, a mur. Auto z rozpędu uderzyło w mur. Za dziewczyną zawaliło się kilka cegieł. Była w pułapce bez wyjścia. Samochód wycofał się i Beata go nie słyszała, więc uznała, że już odjechał. Pomału wyszła z ukrycia. Dookoła panowała ciemność i nic nie widziała. Gdy tylko znalazła się jakieś trzy metry od kryjówki, usłyszała pisk opon. Zapaliły się światła samochodu, i auto z całym impetem uderzyło w nią, przygniatając ją do ściany. W ostatnim przebłysku świadomości zobaczyła złośliwy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Asha rozdział 2 — czytnik · opowiadania