Biografia · 11 min czytania
Autobiografia (rozdział 10)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kilka następnych tygodni minęło Paulinie w mgnieniu oka. Niemal codziennie spotykała się z Dawidem. Oprócz tego, że w szkole nie odstępowali od siebie na krok, to z każdym dniem czuli do siebie coś więcej. Pewnego jesiennego dnia, Dawid zaproponował Paulinie, żeby pojechali na imprezę. - Ale jak to? Przecież ja muszę być zaraz po szkole w domu. Poza tym pewnie ojciec będzie chciał... - mówiła, bez przerwy mówiła. - Ej, Paula... Wyluzuj! - No tak... Przecież ja w sumie nie muszę się nikomu tłumaczyć... Przecież ja... - No właśnie. Jesteś już w sumie dorosła, więc chyba nie widzę problemu! - Oj ty, ty! Wiesz, że dla taty będę zawsze malutką córeczką... - Ale twój tata przełknął już to, że się ze mną spotykasz, więc mam wrażenie, że przełknie też to, że chcę dla ciebie wszystkiego, co najlepsze. - No widzisz, on mówi to samo. - Bo takie skarby, powinno się chronić przed całym, złym światem. - Kocham cię, wiesz? - zapytała, gdy Dawid objął ją w pasie. - Wiem, wiem... Ale i tak nie aż tak bardzo, jak ja ciebie - powiedział, a nad nimi zabrzmiał ogłuszający dzwonek, który oznajmiał koniec przerwy. Teraz miała być godzina z ich patronami, więc nie było się na co spieszyć. Cała ich grupa weszła do klasy, w której mieli tę lekcję. Oczywiście wszyscy mentorzy po chwili już byli. Tylko pani dyrektor jak zwykle się spóźniała. Ale ją akurat można zrozumieć - przecież musi nadzorować całą szkołę. Po chwili przyszła. Miała jej wiadomość do zakomunikowania. - Pauluś, mam dla ciebie propozycję - powiedziała dyrektorka, gdy tylko weszła do sali. - Co się stało? - zapytała, niby przerażona, a jednak szczerze rozbawiona sytuacją. - Otóż... Zgłosiłam cię, jako jedną z dziesięciu najlepszych uczniów, na konkurs psychologiczny. Ja wiem, że na pewno masz dużo obowiązków, ale wierzę, że dasz radę. - Co to będzie za konkurs? Z czego mam się przygotowywać? - zapytała w końcu. Chciała w nim wystartować, ale z drugiej strony się bała. - Ten konkurs będzie składał się z dwóch części. W pierwszej trzeba będzie odpowiedzieć na sto pytań. Będziesz miała na to odpowiednio dużo czasu, więc tego się nie bój. A w drugiej, no, w drugiej będzie nieco inaczej, gdyż każdy uczestnik dostanie problem psychologiczny... To znaczy: każdy uczestnik dostanie list, w którym będzie poruszony jakiś problem. A zadaniem dla was będzie pomoc w rozwiązaniu. - Mam nadzieję, że sobie poradzę - powiedziała skromnie. - Na pewno, dziecinko. A teraz leć do swojego chłopaka, bo widzę, jak usycha z tęsknoty za tobą - zaśmiała się dyrektorka. - Bardzo lubię z panią rozmawiać, na prawdę - wyznała, a po chwili pożegnała się. Kilka następnych dni minęło Paulinie bardzo pracowicie. Codziennie, gdy tylko przychodziła ze szkoły, jadła obiad przygotowany przez Monikę. To zajmowało jej pół godziny. Resztę czasu poświęcała na uczenie się. Dzień w dzień rozwiązywała testy psychologiczne, ale cały czas nie była z siebie zadowolona. W sobotę zadzwonił do niej Dawid. Paulina właśnie uczyła się, więc musiała wyszukać telefon wśród książek. W końcu odebrała: - Cześć kochanie - przywitała się, gdy tylko zobaczyła, kto dzwoni. - Cześć, co robisz? - zapytał, choć z góry wiedział, jaka odpowiedź padnie. - A co ja mogę robić? Uczę się, jak zwykle... - W takim razie, kwiatuszku, zbieraj się, będę po ciebie za godzinę. - Misiek, ale... - chciała zaprotestować, jednak Dawid jej przerwał. - Nie ma ale! Zrób się na bóstwo, bo idziemy na imprezę! - nie słyszał jej słów sprzeciwu. - Impreza? O tej porze? - zdziwiła się dziewczyna. - A co cię tak dziwi? Jest dziewiąta wieczorem! Nie mów mi nawet, że siedzisz od rana nad tymi książkami! - No dobra, to nie będę już nic mówić - zaśmiała się. - Zaraz po ciebie jestem i lepiej, żebyś już była gotowa! - Tak? A jak to wytłumaczysz mojemu tacie? - O to się nie martw. Twój Dawidek nie da rady? - zapytał retorycznie, po czym Paulina roześmiała się i rozłączyła połączenie. Zrobiła tak, jak nakazał jej chłopak. Co prawda nie powiedział jej na jaką imprezę ją zabiera, więc również nie wiedziała, jak ma się ubrać. Miała nadzieję, że jeśli ubierze się neutralnie, to będzie najlepsze. W końcu zdecydowała. Założyła czarne jeansy i różową bluzkę z krótkim rękawkiem i napisem: Kiss me. I'm your valentines! oraz zieloną żabą na środku. Po chwili zrobiła makijaż. Nałożyła podkład, puder, lekko zaróżowiła policzki. A po chwili jeszcze pomalowała oczy. Pomalowała powieki różowym, dość jasnym cieniem, a jej rzęsy już po chwili były czarne, niczym węgiel. To wszystko zabrało jej czterdzieści pięć minut. Dawid już parkował na ich podjeździe. - Tato... - zaczęła mówić, gdy schodziła z poddasza. - Ja zaraz wychodzę - poinformowała, gdy zeszła do salonu, gdzie siedział. - A dokąd? Pewnie z Dawidem - zgadywał. - Oczywiście, że z Dawidem. A gdzie? Nie mam zielonego pojęcia! Nie powiedział mi. Na jakąś imprezę chce mnie wyciągnąć. Mówiłam mu, że ty nie będziesz tym zachwycony i... - od razu zaczęła się tłumaczyć. - Pauluś, na spokojnie! Nie musisz się tłumaczyć - uspokoił ją. - Dzięki - rzuciła mu się na szyję. - Dobra, to ja…