Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 6 min czytania

Autobiografia - rozdział 14

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Potrzebujemy krwi - powiedział, czym wzbudził strach w oczach kobiety. - Był dość duży wylew i co prawda, na razie zatamowaliśmy krwotok, ale będzie nam potrzebny zapas. Krzysiek, dacie radę zorganizować pomoc? - zapytał. - Jasne - odpowiedział. - Kochanie, mogłabyś zadzwonić do Majki, żeby tu przyjechali. O ile pamiętam, ja i Artur mamy grupę zero, więc jesteśmy idealnymi dawcami. A resztę się zobaczy. Po chwili nie było już lekarza. Wszedł na salę operacyjną. A Anna z Krzyśkiem zajęła się dzwonieniem do Majki, aby wszyscy jak najszybciej przyjechali do szpitala. Byli tam już pół godziny później. Gdy Krzysiek wytłumaczył im o co chodzi, wszyscy poszli oddać krew. Niestety, tylko krew Anny, Krzyśka i Artura nadawała się dla Pauliny. Ani Majka, ani Marek, ani Monika nie mogli pomóc. Wszyscy siedzieli jak na szpilkach. Już nikt nie pojechał do domu, Kacperek był w przedszkolu, więc nie było większego problemu. Rodzice Pauliny bardzo bali się o córkę. Trzy godziny później z sali operacyjnej wyszedł znów lekarz prowadzący Paulinę - Jacek Klepacki. - I co? Udało się wszystko? - zapytała Anna, gdy tylko go zauważyła. - Opanowaliśmy krwotok. Operacja dobiegła końca. Niestety nie udało nam się usunąć guza w całości i prawdopodobnie za trzy, no, może cztery miesiące, kiedy wszystko już się uspokoi, spróbujemy ponownie. Na razie przewieźliśmy Paulinę na salę intensywnej terapii. I myślę, że już dzisiaj zaczniemy ją wybudzać. Bądźcie dobrej myśli. - Kamień z serca! - powiedziała Anna, jednak nie nacieszyła się zbyt długo. - A ten wylew był z naczyniaka? - zapytał Krzysiek lekarza. - No, tu muszę was zmartwić. Niestety nie udało nam się ustalić skąd było to krwawienie. Podejrzewamy, że problem leży w nieco dalszych strukturach mózgu. Nie daliśmy rady tam się dzisiaj dostać. Przykro mi - powiedział, po czym odszedł od zaskoczonej Anny. - Wszystko będzie okej - powiedział Krzysiek do kobiety, gdy wziął ją w objęcia. - Już nie mam siły na to - wybuchnęła płaczem. - Kochanie, dlaczego to wszystko tak się dzieje? Już teraz miało być dobrze. - Będzie dobrze. Słyszałaś, co mówił Jacek. To, co się rozlało było gdzieś daleko i głęboko - Krzysiek chciał ją uspokoić. Wieczorem matka dziewczyny oraz ojczym i Dawid dowiedzieli się, że mogą wejść na salę intensywnej opieki medycznej, jednak z Pauliną jeszcze nie było kontaktu - była nieprzytomna. Trwali tak przy niej kolejnych kilka dni. Tylko się wymieniali, kiedy jej matka wraz z Krzyśkiem oraz jej ojciec i Monika, jechali do domu, do szpitala przyjeżdżał Dawid z Majką i Arturem. Były trzy zmiany.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Autobiografia - rozdział 14 — czytnik · opowiadania