Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 6 min czytania

Autobiografia (rozdział 6)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kilka dni minęło dziewczynie nieprawdopodobnie szybko. Ostatniego dnia roku szkolnego, zanim poszła po świadectwo, była na apelu. Po apelu odebrała statuetkę za uczęszczanie na warsztaty malarskie, później była jeszcze raz wywołana na środek sali gimnastycznej, gdyż dostała w tym roku po raz pierwszy w swoim życiu świadectwo z paskiem oraz nagrodę książkową za wysoką średnią ocen. Gdy już wszystkie klasy poszły do sal lekcyjnych, jej wychowawczyni również poprowadziła swoich podopiecznych do klasy na parterze. Tam, po chwili wychowawczyni życzyła im po raz ostatni ciekawych wakacji. Gdy przyszła do domu, skończyła się pakować. Choć ojciec zabrał już prawie wszystkie jej rzeczy, jej zostawił na głowie tylko bagaż podręczny i laptopa, to jednak bardzo bała się, że zapomni czegoś niezbędnego. Teraz już ojciec po nią nie przyjechał, postanowili natomiast, że pojedzie polską koleją, bo tak będzie bardziej ekonomicznie, a ona zawsze lubiła podróżować pociągami. To nie była jej pierwsza taka samodzielna podróż. Anna odwiozła ją na stację jeszcze tego samego dnia. Paulina szybko kupiła bilet i zaraz później wsiadła do pociągu. Wagon nie był zapchany. Znalazła przedział, w którym siedział tylko jeden chłopak, na oko w jej wieku, może rok starszy. Przy jego nogach stały wysokie buty ortopedyczne, a tuż przy nich dwie „szwedki” – kule. Dziewczyna pomachała matce na pożegnanie. Po chwili pociąg zaczął nabierać tempa. Pół godziny później gnał na przód, do Gdańska. Paulina zaczęła przyglądać się krajobrazowi za oknem. - Pięknie tu, co? – odezwał się ciemnowłosy chłopak. - Tak, te pola mają takie śliczne, pastelowe barwy… - odpowiedziała. - Jestem Dawid – wyciągnął do niej prawą dłoń. - Paulina – przedstawiła się. – Przepraszam, ale nie dam rady… - pokazała na dłoń głową. Jej prawa ręka niewiarygodnie się wygięła. - Nie ma sprawy – zaśmiał się. – Ja też znam ten ból, kiedy nie mogę zrobić czegoś, niby naturalnego – stwierdził i wskazał na swoje „szwedki” - Dokąd jedziesz? – zapytał później, zmieniając temat. - Do Gdańska… - powiedziała. - Na wakacje? – zgadywał. - No, między innymi, ale jadę do taty na cały rok… W końcu może trochę odpocznę od Warszawy i jej mieszkańców – zaśmiała się. – A ty? - A ja właśnie wracam z takich a’la wakacji, bo byłem na miesięcznej rehabilitacji na Mazurach. - A gdzie? – zainteresowała się. - W Ameryce, to jest… - nie zdążył dokończyć. - Przy Olsztynie – dopowiedziała. - Tak, ty też tam jeździsz? – był żywo zainteresowany. - Nie, słyszałam tylko, że tam jest taki dobry szpital. - Nie wiem, czy taki super, ale mnie postawili na nogi – zaśmiał się. Rozmawiali…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%