Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 11 min czytania

Autobiografia (rozdział 9)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Po cudownych trzech dniach pobytu w Warszawie, Paulina chciała już wracać do Gdańska. Musiała kupić wszystko do szkoły, a poza tym chciała iść za radą swej starszej siostry i, być może, spotkać się z Dawidem. Kilka kolejnych dni mijało bardzo leniwie. Druga połowa sierpnia była bardzo deszczowa i raczej niewakacyjna. Pierwszego września dziewczyna odważnie kroczyła do szkoły. Choć nie wiedziała, kto będzie w jej klasie i czy jej nowi koledzy zaakceptują jej „odmienność”, to jednak była pewna, że będzie jej dobrze w tej szkole. Wszyscy zebrali się na sali gimnastycznej. Paulina została powiadomiona wcześniej przez Agnieszkę, że jest w klasie trzeciej A. Jako, że dziewczyna była tam nowa, ona jako jedyna z trzeciej klasy losowała swojego mentora, ale zanim to się stało, poznała swoją klasę: w jej klasie była piątka dziewcząt i pięciu chłopców. Nie miała problemu z zapamiętaniem ich imion: Agata, Karolina, Salia, Małgosia, Diana, Krzysiek, Damian, Krystian, Daniel i Dawid – jej znajomy z pociągu. - Skąd się tu wziąłeś? – zapytała, gdy byli na osobności. - Mógłbym zapytać o to samo… Dlaczego nie zadzwoniłaś? – zapytał, gdy wyjął dłoń z kuli i pogłaskał jej dłoń. Ona odskoczyła, niczym oparzona. – Nie bój się… - Nie, nie boję się… po prostu to jest dla mnie kompletnie nowe… - Przepraszam… - zrobiło mu się głupio. – Wiesz już, kto będzie twoim mentorem? – zmienił temat. - No właśnie jeszcze nie. Mam nadzieję, że dzisiaj jeszcze się dowiem. - Na pewno. Zaraz dyrcia cię pewnie zawoła do siebie, ale nie bój się, ona jest spoko… - Wiem, jest przyjaciółką mojej macochy… - Chłopak na to stwierdzenie zaśmiał się. – Z czego się cieszysz? - Jeśli tak, to nie zdziw się, jeśli weźmie cię pod swoje skrzydła… - Nawet tak nie wróż. Dobra, idę – powiedziała dziewczyna, gdy zauważyła, że przyjaciółka Moniki kroczy ku nim. - Trzymam kciuki. Ziściły się słowa Dawida. Otóż Agnieszka chciała być mentorką Pauliny, choć twierdziła, że to nie dlatego, że łączy ją i Monikę trwała przyjaźń, ale dlatego, że już podczas pierwszego spotkania z dziewczyną, zaintrygowała ją pewność siebie Pauliny. Mówiła, że będzie jej pomagać w zdobywaniu celów, a nawet zorganizuje rehabilitację w szkole dla uczniów, którzy są niepełnosprawni. Nigdy wcześniej nie było takich możliwości, ale teraz jeśli są, to dlaczego by z tego nie skorzystać? Paulina tego dnia przyszła do domu we wspaniałym humorze.

Kolejne dni mijały bardzo szybko. Paulina była zadowolona, że może chodzić do tej szkoły. O niczym innym nie dała rady rozmawiać w domu. Coraz bardziej zbliżała się również do Dawida, który okazał się cudownym chłopakiem. Tak się złożyło, że mieli razem rehabilitację w szkole, a co za tym idzie, dopingowali się nawzajem na mozolnych i wykańczających ćwiczeniach. Pewnego dnia (był to piątek) po szkole Dawid dogonił Paulinę, która szła już do domu. - Cześć, masz czas? – zapytał zasapany, gdy już do niej podszedł. - Jasne, coś się stało? – odpowiedziała pytaniem, patrząc jak ręce Dawida drżą w kulach. - Nie, chciałem się tylko… Chcesz iść dzisiaj, albo jutro na spacer. Chciałbym cię lepiej poznać. - Bardzo dziękuję za zaproszenie, ale… - nie wiedziała, co wymyślić, żeby odmówić. – A z resztą… Jutro o trzynastej! - Trzymam cię za słowo! – powiedział, gdy podjechał po nią tata. - Pa… - powiedziała i uścisnęła chłopaka na pożegnanie. On był bardzo miło zaskoczony. Gdy jechali do domu, Paulina obiecała tacie, że tego dnia zrobi obiad, więc zajechali jeszcze do supermarketu po produkty do przygotowania posiłku. Zrobiła pizzę, mało oryginalnie, ale cóż. Na nic ambitniejszego nie miała koncepcji. Jeszcze tego samego dnia zadzwonił do niej Dawid i zapytał, gdzie ma po nią przyjechać. Głupio jej było, żeby po nią przyjeżdżał, ale w końcu, po dużych naciskach z jego strony, zgodziła się. Następnego dnia Dawid był punktualny co do minuty. Gdy zapukał do drzwi Pauliny, ona właśnie kończyła robić makijaż - nakładała błyszczyk na usta. - To do mnie! - krzyknęła do ojca i Moniki. Podeszła do drzwi, bardzo bała się tego spotkania... Jednak przeczuwała, że z Dawidem znajdą wspólny język. - Cześć - przywitała się Paulina. - Cześć, proszę, to dla ciebie - dał jej piękny bukiet stokrotek. - Jakie cudowne, dziękuję. - A teraz zapraszam na moją maszynę, pokażę ci moje ulubione miejsca tutaj. - Na jaką maszynę? - zapytała przerażona. On pokazał jej swój motocykl. - Masz prawko? - zapytała zaskoczona. - No tak, zapomniałem ci powiedzieć, jestem od ciebie rok starszy... - I dasz radę jeździć? Jestem w szoku. W sensie, wiesz, z tymi nogami... - Pewnie, że tak. Przecież do tego nie są potrzebne nogi. Tylko ręce i wielka pasja! - mówił, gdy szli w stronę motocykla. - Dobra, zakładaj kask i jedziemy... - Ale dokąd? Ja się boję! - Nie bój się, ze mną nic ci się nie stanie. - To dokąd mnie zabierasz? - zapytała, gdy siedzieli już na motocyklu. - Aaa, zobaczysz... Mam nadzieję, że ci się spodoba. - Jesteś bardzo tajemniczy - przyznała dziewczyna. - Przepraszam, ale zaraz będziesz wszystko wiedzieć, obiecuję. I pojechali. Okrążyli całe miasto, Dawid jechał bardzo ostrożnie, ale Paulinie wydawało się, że rozwijają zawrotną prędkość. W końcu zatrzymali się, Dawid zaparkował pojazd, zszedł z niego, wziął jedną kulę i pomógł Paulinie zejść z maszyny. - I jak ci się podobała jazda?…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Autobiografia (rozdział 9) — czytnik · opowiadania