Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Autobus

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Poranek, czas znów wstać. Nie chce opuszczać świata snów, ale mama stoi nade mną i mnie budzi. Wstaje więc. Idę do łazienki, przemywam oczy i udaje się z powrotem do pokoju zjeść śniadanie. Cały czas kołaczą mi się w głowie myśli, których tam być nie powinno. Na myśl o szkole ogarnia mnie lęk, boję się tego miejsca i ludzi, których tam spotkam. Wiem, że z ich strony nic mi nie grozi, ale nie mogę pozbyć się tego uczucia. Po śniadaniu sprawdzam swoją skrzynkę e-mailową, jeżeli są jakieś wiadomości to dobrze, ale nie mam czasu na ich przeczytanie, zostało mi dziesięć minut na skorzystanie z ubikacji, ubrania się i wyjścia z domu. Wychodzę i szybko udaję się na przestanek, mam jeszcze trochę czasu do autobusu, więc zapalam papierosa. Cały czas myślę o szkole, narasta we mnie strach, chyba znów dzisiaj tam nie dojadę. Autobus linii 48 przyjeżdża, wsiadam i kieruję się na miejsce. Wpatruję się w okno, za którym widoki zmieniają się tak szybko jak myśli w mojej głowie. Im bliżej przystanku, na którym się przesiadam tym bardziej przeważa we mnie myśl o nie pójściu. W końcu mijam mój przystanek i jadę dalej, tak jak wczoraj i przedwczoraj. Czuje się przez to źle, wiem, że postępuje nie tak jak należy, ale inaczej nie mogę, nie potrafię. Autobus dojeżdża do dworca kolejowego, to już koniec trasy, więc muszę wysiąść, chociaż wolałbym jechać dalej. Nie mam tutaj nic do roboty, nie mam żadnych planów, ale siedem godzin muszę jakoś zagospodarować. Najlepiej czuję się jeżdżąc autobusami, więc udaję się na stanowisko 2, tam za parę minut przyjedzie autobus linii 600, a że jest to linia okrężna to nie będę musiał wysiadać gdzieś na obcych osiedlach, za około godzinę wrócę tutaj na dworzec, znów nie mając co z sobą zrobić, ale przynajmniej pozbędę się tej godziny. Jeszcze chwila do przyjazdu, więc jak każdy nałogowy palacz wyciągam papierosa, wiem, że nie powinienem palić, ale trudno wygrać z nałogiem. Patrzę na ludzi, wszyscy gdzieś idą, gdzieś jadą, mają plany, obowiązki, mają swoje życia, mają coś, co i ja bym chciał – mają cel. Przyjeżdża mój autobus, prawie pusty. Siadam na miejsce i zaczynam wpatrywać się w okno. Jak ja zazdroszczę tym ludziom, najbardziej tym samodzielnym, którzy już nie muszą przejmować się tak przyszłością, bo już w niej żyją. Mijam przystanek za przystankiem, ludzie wsiadają i wysiadają, jestem chyba prócz kierowcy jedynym stałym członkiem załogi tego autobusu. Jadę tak bez celu, nienawidząc siebie za to, co robię, nie widzę dla siebie przyszłości. Pojawiają się myśli samobójcze, najpierw tylko wyobrażenia, czy lepiej wybrać nóż, tabletki, a może skok z okna? Następnie pojawiają się te gorsze myśli, myśli o konsekwencjach, ja bym już problemów nie miał, ale moja…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Autobus — czytnik · opowiadania