Inne · 6 min czytania
Autobus
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Oczywiście padał deszcz. A ja jak zwykle nie wzięłam parasola. Mokłam na przystanku, co chwilkę spoglądając na zegarek. Jakiś podchmielony pan, przyglądał mi się z ciekawością i sączył alkohol z prawie pustej butelki. Odsunęłam się od niego jak najdalej, ale i tak czułam ten odrażający zapach brudu i wódki. Starsza pani z koszykiem jajek popatrzyła na pijaczka z potępieniem i powiedziała ostro: -Wziąłby się pan w garść i poszedł żonie w domu pomóc, a nie tułał się żebrząc o parę złotych na wódkę! Mężczyzna w garniturze, jakiś biznesmen zapewne, zmarszczył brwi i rzekł do starszej kobiety: -Niech pani da spokój. I tak nie sprawi pani, że z pijaka zamieni się w odpowiedzialną osobę. Sam sobie takie życie wybrał. Parę osób na przystanku pokiwało głową, wyrażając swoją aprobatę. Pijaczek drzemał, tuląc do siebie pustą już butelkę wódki. Parę ludzi zbliżyło się do krawędzi chodnika i otworzyło portfele, szukając drobnych. Niechybny znak, że zbliżał się autobus. Zatrzymał się, wydając z siebie serię zgrzytów i pohukiwań. Ludzie zaczęli się pchać do środka, gdzie musiało być niezwykle przyjemnie, porównując z tym, co działo się na dworze. Gdy udało mi się wsiąść i kupić bilet, rozglądnęłam się za wolnym, miejscem. Niestety, autobus był przepełniony tak, że czułam się jak śledź w puszce. Ludzie byli tak ściśnięci, że sztuką było przedostać się na drugi koniec autobusu. Obok mnie stanęła starsza pani z jajkami. Było dobrze, dopóki jakiś nastolatek, wchodząc do autobusu, nie potrącił jej, sprawiając, że koszyk spadł na podłogę a jajka- no cóż- potłukły się. Co do jednego. Nastolatek wzruszył ramionami i odwrócił się do staruszki plecami. W oczach biednej kobiety, pojawiły się łzy. -Miałam je sprzedać na rynku!- powiedziała drżącym głosem – i skąd ja teraz wezmę pieniądze? Rozpłakała się. Nikt nie zwrócił na nią uwagi, więc poklepałam ją pocieszająco po ramieniu. -Jakoś to będzie!- powiedziałam. Popatrzyła na mnie z wdzięcznością. A ja kombinowałam, jak pomóc biednej kobiecie. Wyciągnęłam portfel i dałam jej pięćdziesiąt złotych. Popatrzyła na mnie z niedowierzaniem. -Nie przyjmę tych pieniędzy! Pani sobie ciężko na nie zapracowała!- powiedziała stanowczo i wyciągnęła dłoń z pieniędzmi w moją stronę. Odsunęłam się szybko. W tej samej chwili autobus zatrzymał się na jakimś przystanku. -Ojej! To mój przystanek! Do widzenia!- powiedziałam i szybko przepchałam się do wyjścia. Autobus odjechał. A z nim biedna staruszka. Pięćdziesiąt złotych to nie jest dużo, ale nie miałam więcej pieniędzy. Mam nadzieje, że jej wystarczy. Przynajmniej na jakiś czas. Zaczęłam powoli iść. To nic, że się spóźnię. I zmoknę. Byłam szczęśliwa, że pomogłam staruszce. I zła na nastolatka. Jak on mógł zachować się tak....tak....chamsko!? Ogarnęła mnie taka wściekłość, że aż drżały mi dłonie.…