Thriller · 6 min czytania
Autostopowicz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To było kilka miesięcy temu. Wracałem z Wrocławia do Katowic. Miałem we Wrocławiu robotę do zrobienia. Sprawa przeciągnęła się. Było już późno i chciało mi się spać. Zjechałem z międzynarodowej E40 na krajową 46 do Opola. Moja Skoda combi mruczała cicho. Dobrze ją podrasowałem. Lubię samochody combi. Przed Opolem zrobił się większy ruch i musiałem zwolnić. {i}Że też tym ludziom chce się tak jeździć po nocy.{/i} — pomyślałem. Mimo ciemności zobaczyłem go już z daleka. Stał na poboczu i machał ręką na samochody. Pomyślałem: {i}Co mi szkodzi?{/i} Byłem zmęczony, chciało mi się spać. Przydałby się ktoś, z kim można by pogadać. Choćby na tak głupie tematy, jak pogoda czy polityka. Zwolniłem, minąłem go i zjechałem na pobocze. Zrozumiał. Założył na ramię duży, turystyczny plecak i podbiegł do samochodu. Zapytał czy jadę do Strzelców Opolskich. Strzelce były po drodze, więc powiedziałem, żeby wrzucił plecak na tylne siedzenie, bo bagażnik miałem zapchany i siadł obok mnie. Okazał się młodszy niż sądziłem. Nie miał trzydziestki. Powiedział, że wraca od znajomych z Niemiec. Nie pamiętam skąd dokładnie. Całą drogę od granicy łapał stopa. Miał chłopak farta, skoro dotarł bez problemu aż tutaj. Był po studiach. Socjologia, jeśli dobrze pamiętam. Szukał pracy. Pogadaliśmy sobie trochę. Okazał się bardzo rozmowny. Lubię rozmownych. Przez Opole przejechaliśmy bez większych problemów. Za miastem zjechałem na stację benzynową. Musiałem zatankować. Czekała mnie jeszcze długa droga. No i głodny byłem. Mój towarzysz okazał się bardzo hojny. Za pomoc w podróży postawił mi kolację. I to jaką! Właściwie można by powiedzieć, że to był obiad! Napełniłem bak i ruszyliśmy dalej. Wyjechaliśmy z powrotem na E40. I wtedy stało się coś, czego w ogóle się nie spodziewałem. Kątem oka dostrzegłem niespieszny ruch mojego pasażera i chwilę później spoglądałem w lufę pistoletu. Odruchowo nacisnąłem na hamulec. — Nie zatrzymuj się. — rozkazał. Posłuchałem. {i}Pięknie.{/i} — pomyślałem. — {i}Tylko tego mi brakowało. {/i} — O co ci chodzi? — zapytałem. — Chcesz pieniędzy? Możemy się jakoś dogadać. — Nie obchodzą mnie twoje pieniądze. —objaśnił. — Chcę twojego życia. Pięknie. Zawsze cię ostrzegają, żebyś nie brał autostopowiczów, bo nie wiadomo, na jakiego świra trafisz. W końcu tyle się teraz słyszy… Ale ty się nie przejmujesz, nie wierzysz, że to może się przytrafić również tobie. A mnie się właśnie przytrafiło. I to w najmniej odpowiednim momencie. Ale tak jest zawsze. Nieszczęścia pojawiają się zawsze wtedy, gdy się ich nie spodziewasz. — Co teraz? — spytałem. — Zabijesz mnie tu, na autostradzie? — Zamknij się! — warknął. — Za chwilę będzie zjazd na Daniec. Skręcisz tam. Faktycznie. Wkrótce minęliśmy kierunkowskaz i zgodnie z poleceniem zjechałem na drogę, prowadzącą do Dańca. Po kilkunastu minutach dojechaliśmy do miasta, ale kazał mi jechać dalej. — Teraz do Krzyżowej Doliny. — nakazał. Krzyżowa Dolina. Co za ironia. I wtedy mnie olśniło… — To ty jesteś „