Akcja · 5 min czytania
Avinion: Nowa Nadzieja cz:I Rozdział:I
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Część I: Spisek Rozdział I: Odkrycie
- Szybciej Kadar! Szybciej! – krzyczał Dazur uciekając przed pościgiem. - Nie... nie daję rady! – odpowiedział, łapiąc co wyraz powietrze. Nie przerywając biegu, spojrzał przez prawy bark na goniących ich strażników. Było ich czterech albo pięciu. Nekromanta skupił w sobie część ciemnej mocy. W jego dłoni zaczęła pojawiać się czarna kula, która po chwili opuściła Kadara i uderzyła w jednego z żołnierzy, błyskawicznie przynosząc mu śmierć. Pozostała czwórka zareagowała na to od razu. Jeden z nich wyciągnął kuszę i zaczął mierzyć w adeptów „Ręki Śmierci”, jednakże bez skutku. Niespodziewanie przed uciekinierami, pojawiła się kolejna dwójka obrońców Ralissy. - Załatwię ich, a ty uciekaj! – wykrzyczał Dazur, do towarzysza. - Nie, nie mogę... - Musisz! To ty masz potrzebne informacje! – po tych słowach Dazur błyskawicznie wyciągnął z pochwy miecz i ruszył w kierunku strażników przed nimi. Pierwszego z nich powalił szybkim cięciem. Drugi uderzył go lekko w ramię, jednak to było bardzo korzystne dla wojownika, ponieważ szybkim ruchem ręki, wyssał on część życia z przeciwnika, uleczając swoją ranę i błyskawicznie przebijając obrońcy tętnice. W geście zwycięstwa, Dazur uniósł miecz do góry. Niestety, zauważył to kusznik, który szybkim strzałem trafił prosto w serce wojownika. Adept upadł na ziemie. - UCIEKAJ! – krzyknął z całej siły do Kadara, który chciał się zatrzymać, aby pomóc przyjacielowi. – UCIEKAJ MÓWIĘ! Nie martw się o mnie! Nekromanci mnie ożywią! – ostatnie słowa przekonały młodego człowieka, który ze łzami w jego brązowych oczach, minął swojego przyjaciela, którego czekała pewna śmierć. - Muszę wypełnić zadanie. – powiedział sam do siebie Kadar, trzymając w lewej ręce jakiś przedmiot.
Nekromancie udało się uciec dopiero po jakiś dziesięciu minutach. Znalazł się nad jakimś jeziorem, najprawdopodobniej o nazwie „Elaras”. Rozejrzał się dookoła. Aby upewnić się, że nie będzie musiał już uciekać, spokojnym ruchem ściągnął maskę i czarną szatę, po czym podszedł w stronę zbiornika. Pochylił się spokojnie i ujrzał w wodzie swoje odbicie. Był jasnoskórym, chudym mężczyzną, z kwadratową twarzą, skrzywionym nosem i krótkimi czarnymi włosami. Na jego torsie znajdowała się piękna wyzłacana zbroja, która była prezentem od ojca. - Gdyby wiedział, co ze sobą zrobiłem. – pomyślał zesmutniały nekromanta. – Zawsze chciał, abym został żołnierzem, takim