Filozofia · 5 min czytania
Azyl
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wróciłam ze szkoły, rzuciłam plecak i buty na podłogę. Nic mi się nie chce, kompletnie. Tym bardziej, że godzina mojego powrotu była znacznie późniejsza niż przewiduje to norma. Jakby tego wszystkiego było mało jest niskie ciśnienie, a moja głowa nie potrafi tego znieść. Wciąż przypomina mi o swojej obecności przewlekłym bólem. Humor także nie należy do tych najszczęśliwszych. W szkole jak w szkole. Właściwie to nie powinnam narzekać. Tylko jedno mnie zraziło. Dlaczego niektórzy nie doceniają tego co robię? „Ty w tym półroczu nie zrobiłaś nic!” – mówi pani o języka polskiego. Słucham? Czy można przewinąć? Nie wierzę w to co słyszę. „Chyba musiała mnie pani z kimś pomylić” – odpowiadam nagle. W środku włącza się coś na wzór bomby zegarowej, która po kilku minutach powinna wybuchnąć. Nie, ja się nie poddam. Wdech i wydech, myślę spokojnie. Czasami mam wrażenie, że jestem niewidzialna. Zgłaszam się, mam coś do powiedzenia, ale oczywiście mnie pomijają. Jestem zła. Tego także nikt nie widzi. Macham ręką, patrzą na mnie jak na nienormalną. Wreszcie dochodzę do głosu, nic. Pewnie źle powiedziałam. No tak, zapewne w dzisiejszych czasach nie można samemu czegoś zinterpretować. „Ale proszę pani, duszy nie da się pokonać” – wydobywam z siebie wreszcie jakiś głos. Oczywiście, brak reakcji z drugiej strony. „Przecież to nie tak, ty nie możesz w ten sposób myśleć, musisz iść za głosem większości, coś w rodzaju demokracji, rozumiesz?” – szepcze mi wódz chmary natrętnych myśli. Oczywiście, nie śmiem oburzać się przeciwko temu wszystkiemu. Siedzę już cicho do końca lekcji. Po co się produkować skoro i tak na samym końcu powiedzą mi, że ja nic nie robię? Że moje refleksje są niezgodne z refleksjami wielkiego guru, który to wszystko rzekomo przemyślał? Dlaczego ja nie mogę być swoim prywatnym przewodnikiem umysłowym tylko muszą mi wszystko wpajać? To nie moja wina, że mam inne podejście do każdej sprawy, że patrzę na świat pod innym kątem i zmierzam odmienną drogą niż wszyscy. Chociaż z drugiej strony wiem, że we mnie istnieją dwa światy. To coś w rodzaju rozdwojenia duszy. Jedna egzystuje w świecie zakłamania i niewidzialności. Ta część umysłu niemalże zawsze daje odpisywać zadania domowe, za które potem szczęśliwi nabywcy…