Fantastyka · 3 min czytania
B.P.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Bliżej prawdy. „ Zawsze. Po czwartym sygnale automatyczna sekretarka”. Sobie był. Rano i wieczorem i w domu i poza a kiedy tak sobie był to: Albo coś robił, albo leniuchował, wtedy nie robił nic. Zawsze i wszędzie, gdzie był- był sobie sobą… „ Zawsze po czwartym sygnale…”. I gdy tak sobie stał, jednego dnia na szczycie tamtej wysokiej góry a czas przestał być tym, który goni, poczuł zimny, północny wiatr, że bije go po twarzy. „ Czwarty. Rozłącz i spróbuj raz jeszcze”. Sobie nie był. Rano i wieczorem i w domu i poza a kiedy tak sobie nie był to: Albo coś robił, albo leniuchował, wtedy nie robił nic. Zawsze i wszędzie, gdzie nie był- nie był sobie sobą… „- Trzeci, czwarty… Śpi już?”. I gdy tak sobie nie był, jednego dnia na szczycie tamtej góry, a czas przestał być tym, który goni, nie poczuł nawet, że silny północny wiatr, że bije go po twarzy… „ – No odbierz!”. „- Tu nieautomatyczna sekretarka Pana Boga. Proszę cierpliwie czekać. Za chwilę nastąpi połączenie. Będzie to rozmowa niekontrolowana…”. „- Odebrał”. „-… Uprasza się o nieużywanie wulgaryzmów a także o nie czynienie grzechów myślą, uczynkiem i zaniedbaniem…”. „- Pieprzona gosposia. Tyle razy mu mówiłem, że nie ma tam dla niej miejsca. Ten przesterowany głos, prawie nieludzki, automatyczny. Ciągle ta sama regułka; niezależnie od pory roku, dnia ani godziny- geniusz bezwartościowości emocjonalnej…”. „- Halo?!”. „- No cześć Bóg. Jak leci?”. „- A to ty BP. Dawno Cię nie słyszałem. I przy…