Psychologia · 3 min czytania
Ba Ba
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Admirale, admirale! Proszę spojrzeć na to, ale tutaj, proszę... tak dalej od światła. Najlepiej w ogóle tylko o, to tutaj światełko malutkie pozostawić, puścić strugę na to i obserwować... Trzymał w dłoni przezroczystą kulę, wypełnioną drobnostkami, migającymi od światła przepuszczonego przez nią. W jednym miejscu znajdował się maleńki otwór, przez który sączyła się leniwie strużka nieokreślonego dymu. Człowiek, nazwany Admirałem, wytężył wzrok i ujrzał, że w kuli krążą różne rzeczy. Sceny. Wyobrażenia. Zdarzenia. Przedmioty. Oraz pewne smugi, których znaczenia nie dało się jasno zdefiniować. Admirał uśmiechnął się. - Znam to. - powiedział. Jego towarzysz tymczasem uchwycił w dwa palce koniuszek wystającego z otworu, ale nie ulatniającego się bezpowrotnie dymu. Owa substancja zachowywała się, jak gdyby miała niektóre własności ciała stałego. Schwyciwszy ją między palce, można było wyginać na wszystkie strony, jak niezwykle elastyczne pasmo. Człowiek, który trzymał kulę, zaczął szarpać tą strugą. - Noż chodź tu, cholerstwo... Admirał tymczasem złapał go za rękę. Ów rozluźnił ucisk i wypuścił spomiędzy palców strużkę, która wróciła automatycznie do kuli. Spoglądał na admirała z pewnym zdziwieniem. Ten w końcu przemówił, oglądając dokładnie kulkę pod światło. - To jest specyficzna kulka. Przyglądałeś się jej bliżej? Te rzeczy to marzenia ludzkie. Materialne widać gołym okiem, zaś te smugi, które się tutaj unoszą, to pewne uczucia. Marzenia, których…