Komedia · 13 min czytania
Baba z półki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
Podobno mężczyźni mają swoją wyimaginowaną kobietę, tę wymarzoną, do której w myślach mówią. Ja do tej pory nie miałem. Nigdy nie mówiłem w myślach czy na głos do żadnej nieobecnej kobiety. Postanowiłem więc sobie taką stworzyć. Zmyślona, nie zmyślna, powinna być jak najbardziej realna, więc spojrzałem oczyma wyobraźni na świat i wyjąłem jedną. Strasznie zaczęła wierzgać i bronić się. Gryzła, drapała, od ostatnich oraz mordercy bab wszystkich wyzwała, a potem padła zemdlona z wyczerpania. Na jej życzenie, zapewne nieświadome, ale jednak, nazwałem Babą. Była ruda i drobna. Dużo cudownych piegów. Dojrzała, ale nie stara. Bardzo ładna.
- Więcej mi nic nie trzeba. Wspaniała! – pomyślałem.
Położyłem Babę na półce między książkami i wyszedłem.
Pewnego dnia siedziałem przy biurku zmęczony. Nic mi się nie chciało, nawet zrobić sobie herbaty. Patrzyłem na regał z książkami przed sobą i zastanawiałem się, co zrobić z ciemniejszą częścią dnia. Wodziłem bezwiednie wzrokiem i w końcu zatrzymałem się na Babie. Siedziała znudzona na półce. Kręciła wokół palca swe rude włosy i patrzyła na mnie.
— No nie! — zakrzyknęła. — Zobaczyłeś mnie!
Uśmiechnąłem się do niej.
— O o! — Wystraszona Baba szybko się podniosła i schowała za Rabelaisem. — Nie wiem, co ci chodzi po głowie, ale lepiej nie zbliżaj się do mnie.
Część 22 / 6
Miała na sobie letnią długą sukienkę i buty idealne na wycieczki po górach. Szyję osłaniała zrolowana chusta. Wyglądała dziwnie, ale mi się podobała w tym stroju. Wyciągnąłem po nią rękę. Baba przebiegła za „Nigdziebądź”, łypnęła strachliwie. Pobiegła jeszcze kawałek i weszła za okładkę „Jadąc do Babadag”.
— Bo zawołam Pantagruela! — krzyknęła Baba grożąc palcem.
— A róbta, co chceta! — odezwał się Pantagruel.
Zdjąłem z półki dzieło Stasiuka i na blat biurka wypadła Baba. Chyba sobie skręciła nogę, bo krzyknęła i złapała się za kostkę.
— A ty co? — powiedziałem cicho. — Gwiazda? Znaczy: z nieba?
— Jak mnie nie zostawisz w spokoju to zamienię się w pył, zobaczysz!
Wyciągnąłem do niej rękę, a Baba na czworakach zaczęła uciekać pod monitor. Nawet zdążyła się podnieść i zrobić kilka kroków, ale kulejąc nie miała szans uciec. Złapałem ją i delikatnie objąłem palcami, żeby mi się nie wyśliznęła, bo jeszcze jaką poważną krzywdę sobie zrobi. Baba wierzgała, szarpała się, próbowała odgiąć palec, ale że nie dawała rady – ugryzła. Odruchowo otworzyłem dłoń, ale tyle lat uprawiania sportu nie poszło na marne, zdążyłem ją złapać drugą ręką.
Część 33 / 6
— Babo! — krzyknąłem na nią. — Przestań się wyrywać. Uspokój się.
Baba zrobiła minę obrażonego bachora i odwróciła głowę. Otworzyłem dłoń i zacząłem się jej przyglądać. Baba łypała od czasu do czasu na mnie, ale nadal była obrażona. Dotknąłem jej głowy. Uchyliła się. Szturchnąłem w plecy palcem, wygięła się lekko. Wziąłem w palce brzeg jej sukienki.
— Ani się waż, King Kongu! — krzyknęła oburzona i obciągnęła sukienkę. — Gdzie mi zaglądasz, zboczeńcu?! Barbie se kup, albo dmuchawca w sexszopie!
— Przepraszam — odpowiedziałem zawstydzony. — Chciałem poprawić ci sukienkę, bo się zawinęła.
— Tratata! Takie numery to z Brunerem. Ja się nie dam nabrać… Zboczeniec! — odpowiedziała i odwróciła się do mnie tyłem naburmuszona.
Posadziłem ją na blacie biurka. Podniosła się i wskoczyła na klawiaturę celując nogami na Alt i Ctrl, a ręką chciała wcisnąć Del, ale straciła równowagę i nie udało się jej. Ręka ugrzęzła między Del a End. Muszę przyznać, że miałem bardzo niezwykły widok, gdyż stała z wypięta pupą w moją stronę i z całych sił próbowała uwolnić rękę. Gdy dotarło do niej, w jakiej jest pozie, zamarła i wolno odwróciła głowę. Zobaczyłem jej wielkie oczy, z których przerażenie wylewało się wiadrami. Usiadła więc szybko przy klawiszu Del, znów naburmuszona.
— Może byś łaskawie coś zrobił? — bąknęła. — Krew mi nie dopływa do dłoni i za chwilę będziesz miał nie Babę a gangrenę! — powiedziała z pretensją i groźbą w głosie. Oniemiałem na chwilę, bo żaden z aktorów, z którymi pracowałem tak nie potrafił. — No?!
Część 44 / 6
— A będziesz grzeczna?
— Nigdy nie byłam i nie zanosi się na poprawę.
— Aha. To co zrobisz, jak cię uwolnię?
— Jeszcze nie wiem.
— Może głodna jesteś? — zapytałem uwalniając jej rękę.
— Nie, dziękuję. Zjadłam trzy suszone muchy, które znalazłam w Opowiadaniach Faulknera – fuknęła.
— Daj mi swą rękę.
Część 55 / 6
— Szybki jesteś! Nie pochlebiasz sobie zanadto?
— Chciałem obejrzeć, czy nie zraniłaś się?
Wydawało mi się, że wyjąłem z ludu miast i wsi najbardziej typową kobietę świata, a tu proszę, jaka niespodzianka. A właściwie… jaka jest typowa kobieta? Nie ruda? Nie w górskich buciorach? Nie złośliwa? Bez piegów? Baba jest bardzo oryginalna, ale może ma w sobie jednak jakieś typowe cechy wszystkich kobiet?
— O czym ty tak myślisz, że aż ci się uszy ruszają? — Złośliwie uśmiechała się Baba machając uwolnioną ręką.
— Uszy?
— Nos też. —Usiadła na brzegu klawiatury i odwróciła się do mnie bokiem. Włożyła dłonie pod uda i machała nogami. Rozglądała się udając obojętność. — I zęby ci się ruszają.
— I gałki i …
Część 66 / 6
— Nie — przerwała stanowczo. — Patrzysz tępo. Nic więcej ci się nie rusza. — Podciągnęła nogi i objęła je rękoma.
Usiadłem w fotelu. Oparłem głowę na dłoniach i wpatrywałem się w Babę. Głowa o bardzo ładnym kształcie. Lekko zadarty nosek. Piegi nie symetrycznie rozsypane po całej buzi. Ładne dłonie. Szczupła, smukła. Proporcjonalna budowa ciała. Właściwie, gdyby nie rudowatość i piegi, to… typowa kobieta. Ale według czyjego typu? Mojego? Zaczerpniętego z doświadczenia? Czy może z milionów śmieciowych informacji, jakie mój mózg codziennie chłonie?
— Z głowy dym ci się unosi. —Kąsała niby mimochodem. — Zaraz mózg ci się zlasuje, a gały rozsynchronizują.
Jaki ona ma cięty język! – pomyślałem. Złośliwość to cecha ludzi inteligentnych. A z inteligencją u kobiet, to… to… tak samo jak u facetów, różnie. Ale przeciętna kobieta jest… No tak, jak przeciętny mężczyzna. Czyli, co? Mamy tu przeciętnego, typowego człowieka? Dwoje typowych ludzi? Oj, nie. O mnie zawsze mówili, że jestem nietypowy. Chyba, że starali się być uprzejmi i nie mówili…
— Masz coś do picia? — Wyrwała mnie z zamyślenia.
— A na co masz ochotę?
— Woda, niegazowana.…