Biografia · 3 min czytania
Babcia jak balsam
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Babcia jak balsam
Kiedyś przyszła do mnie znajoma zaraz po zerwaniu z narzeczonym. Opowiadała, jak przy okazji rozstania niedoszły mąż zarzucił jej, że jego rodzice nie odwiedzieli nigdy ich wspólnego mieszkania. Odpowiedziała mu, że to ze względu na jego niedołężną i dotkniętą demencją babcię, której nie można zostawić samej. Dokładnie jej riposta brzmiała:"bo twoja babcia smaruje sie kupą, zamiast kremem"! To dosadne sformułowanie dotyczące stanu staruszki sprawiło, że uciekłam myślą do czasów, kiedy żyła moja babcia i zaczęłam wspominać relację, jaka mnie z nią łączyła. Babcia kojarzy mi się z mieszkaniem w centrum miasta, urządzonym meblami z tak zwanego szabru, zabranymi Niemcom, którzy wycofywali się z gospodarstw na ziemiach zachodniej Polski. Dokładnie pamiętam wszystkie pokoje, te od strony hałaśliwej ulicy i dwa mniejsze od podwórza. Pamiętam też unikalny zapach tego mieszkania, chyba najmilszy, najbardziej kojący jaki dotąd poznałam. Po prostu zapach Siemiradzkiego (tak nazywa sie ulica, gdzie mieszkała babcia). Uwielbiałam nocować zarówno od strony podwórza, jak i ulicy, gdzie do późnych godzin wieczornych słychać było przejeżdżające pojazdy. Ruch tramwajów po szynach wprawiał w rezonans parkiet i