Rodzina · 7 min czytania
Babcia też kobieta
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Babciu, babciu – mój dziewięcioletni wnuk wpadł do domu z krzykiem – mam dzisiaj wywiadówkę, mama prosiła abyś poszła, bo tata wyjechał na delegację a ona nie może zwolnić się z pracy – dokończył prośbę jednym tchem -No dobrze pójdę – odpowiedziałam - ale powiedz mi co zmalowałeś, bo nie wiem czy przygotować się na wstyd, czy też na dumę z ciebie – zażartowałam -Oj babciu, ani to, ani to, jedziemy na wycieczkę do Warszawy i trzeba wszystko omówić – odpowiedział Tomek Następnego dnia z lekka się odpicowałam, żeby wnuczek nie musiał się martwić, iż babcia wygląda jak babcia i wyruszyłam do szkoły. -O rany, jak ten czas szybko leci, nie tak dawno chodziłam do tej szkoły na wywiadówki do swoich synów, a teraz idę do wnuka – myślałam przekraczając drzwi budynku -Ciekawe czy coś się zmieniło od czasu kiedy byłam tu ostatni raz ? Nagle moje myśli przerwał jakiś mężczyzna, zatrzymał się obok mnie i zapytał -Przepraszam panią, nie wie pani w której klasie ma wywiadówkę trzecia d – Podniosłam głowę i zatkało mnie: -To, to, to Ty – jąkałam się jak dziecko -Część Mela, jaki ten świat jest mały – powiedział Jędrek składając na moim policzku siarczysty pocałunek -Cześć – zaczerwieniłam się i zmieszana odparłam – chodź, wywiadówka jest pod 111, ja też tam idę. Do klasy weszliśmy razem i usiedliśmy w jednej ławce, jak kiedyś. No właśnie jak kiedyś, ile to lat minęło ? Zaczęłam liczyć, to było w liceum, on dwa lata starszy ode mnie, ale razem chodziliśmy na kółko dramatyczne, no i nie tylko na kółko. Spojrzałam na Andrzeja i nasz wzrok się spotkał, wiedziałam, on myślał dokładnie o tym samym co ja. W naszych oczach zaświeciło słońce z tamtych lat, uśmiechnęliśmy się do siebie. Nagle, jak gdzieś z bardzo daleka dotarło do mnie pytanie -Czy znalazłaby pani czas, aby jechać z nami na wycieczkę do Warszawy, jako pomoc przy rozbrykanych dzieciach, a może i pan mógłby ? - reszta pytania skierowana była do mojego sąsiada z ławki. Zdziwieni spojrzeliśmy na nauczycielkę i jednocześnie wyraziliśmy zgodę na wyjazd. Kiedy termin wyjazdu i sprawy związane z obowiązkami opiekunów zostały omówione, wyszliśmy ze szkoły. -Teraz mi nie uciekniesz – powiedział Jędrek – idziemy na kawę, mamy do pogadania – i złapał mnie za rękę. Nie protestowałam, bo i po co, dotyk jego ciepłej dłoni sprawił, że poczułam się jak nastolatka, jak tamta dziewczyna, której serce biło tylko dla niego.
Szliśmy tak trzymając się za ręce a w moich babcinych żyłach krew pulsowała jak oszalała, wspomnienie tamtych dni, wspomnienie tamtej nocy wróciło do mnie z taką siłą jakby to było wczoraj. Doszliśmy do drzwi małej kawiarenki, która była w naszym mieście od lat. Tak - to była nasza kawiarenka, miejsce w którym rozwijała się nasza miłość i miejsce gdzie uczyliśmy się roli do naszego przedstawienia. Ludzie mówią, że każda aktorka chce zagrać Julię, a każdy aktor Romea, my nie byliśmy aktorami, a zagraliśmy te role na scenie szkolnego teatrzyku. Niestety niedługo potem rodzice Andrzeja wyjechali za granicę aż do Kanady, zabierając ze sobą syna i nasze plany na przyszłość. Usiedliśmy przy stoliku pod oknem i nasza rozmowa nie miała końca, wspomnienia, opowieści, niespełnione i spełnione marzenia, praca, rodzina i ból po stracie najbliższych, powrót do życia i gdzieś w…