Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 4 min czytania

Bądź przeklęty!

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Słońce powoli wynurzało się zza horyzontu omiatając swoim blaskiem budzący się do życia świat. Melodyjny śpiew ptaków i delikatne brzmienie wiatru komponowały się we wspaniałą pieśń witającą nowy dzień. Połacie zieleni otaczające zewsząd małe górskie miasteczko, poruszane lekkimi powiewami wiatru, zdawały się kłaniać wschodzącemu słońcu. Mimo pozornego spokoju nad całym porannym spektaklem natury wisiała aura niepokoju, zwiastująca wydarzenia które raz na zawsze mogły zniszczyć spokój owej krainy. Na polanie ponad miastem stały dwie postacie zwrócone twarzami do siebie, obie wyprostowane z rękoma złożonymi wzdłuż tułowia. Postacie nie poruszały się, tkwiły nieruchomo jak by były zrobione z kamienia. Widział je dokładnie, mimo iż były daleko, tak jakby przestrzeń dzieląca nas nie miała znaczenia. Twarze obu postaci osłonięte były cieniami tak czarnymi, że uniemożliwiały one dokładne zobaczenie tego co kryły. Wraz ze wschodem słońca twarze powoli odsłaniały swoją tajemnicę, każda minuta przybliżała do poznania pełni sekretu. Przyjrzał się uważnie posturą obu postaci, były zwyczajne, można by wręcz rzec pospolite, takie które można zobaczyć spoglądając w jakimkolwiek kierunku na zatłoczonej ulicy. Dlaczego więc burzyły one ten święty otaczający je spokój ? Dlaczego przez jego ciało przebiegał dreszcz strachu ilekroć spoglądał na nie ? Dlaczego, dlaczego ?! Słońce unosiło się coraz wyżej powoli odsłaniając fragmenty twarzy. "Jak to możliwe ?" zastanawiał się "Jak to możliwe że cień zasłania tylko ich twarze ?", z każdą sekundą cień stawał się coraz mniejszy, coraz mniej znaczący. Wreszcie, po czasie który zdawał się być wiecznością zasłona ciemności zniknęła zupełnie odsłaniając oblicze tych którzy sprowadzili niepokój na to…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bądź przeklęty! — czytnik · opowiadania