Filozofia · 3 min czytania
Baja na dobranoc
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, siedmioma rzekami i siedmioma dolinami, żyła sobie piękna księżniczka. Dorastała w szczęściu razem ze swoją nianią. W wielkim zamku niczego jej nie brakowało. Może oprócz rodziców. Jej tatuś był ciągle na wojnie, a mamusię zjadł zły wilk, kiedy w czerwonym kapturku i z koszyczkiem pełnym smakołyków szła przez las. Nie tęskniła -przyzwyczajenie zrobiło swoje.Księżniczka dorastała, była szczęśliwa, tak, jak w każdej bajce. Miała piękne, migdałowe oczy, złote włosy i delikatne dłonie. Pewnego dnia, kiedy księżniczka dorosła, zła czarownica zamknęła ją w wysokiej wieży i pilnowała, aby nikt nie próbował jej uratować. W zasadzie wiedźma czasem przymykała oko, kiedy ktoś próbował uwolnić księżniczkę. Stara chciała mieć własny dom, rodzinę, a nawet dwójkę małych, słodkich dzieci. Cóż... przewrotny los skazał ją na bycie złą czarownicą. Miała czarne włosy- to zadecydowało. Musiała nawet wybić sobie młotkiem wszystkie zęby. Pogodziła się ze swoim losem, od czasu do czasu latając na miotle. Nie dlatego, aby straszyć dzieci. Z nudów. Pewnego pięknego, wiosennego dnia, czarownica udała się w daleką podróż. Odlatując, powiedziała do księżniczki: „Mars dziś jasno płonie. Nie próbuj uciekać.” I poleciała. Księżniczka ziewnęła i gwizdnęła głośno. Zawsze tak robiła poza scenariuszem. Wtedy pojawiał się książę i nucił serenady pod jej oknem. Tego dnia książę nie pojawił się. Znalazł sobie inną…