Inne · 7 min czytania
Bajeczka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dawno, dawno temu żył sobie chłopiec imieniem Nan. Miał tylko jedno marzenie. Chciał mieć wielu wspaniałych, prawdziwych przyjaciół. Opuścił więc swój rodzinny dom w poszukiwaniu przyjaźni. Wędrował lasami, łąkami i górami, aż doszedł do miasteczka, w którym wszyscy żyli w zgodzie i przyjaźni. -Tu na pewno znajdę przyjaciół – pomyślał Nan. Z szybko bijącym sercem przyglądał się ludziom prawiącym sobie nawzajem komplementy i pomagającym sobie w potrzebie. -To wspaniałe miejsce! – ucieszył się chłopiec. Doszedł na rynek. Wkrótce poczuł głód i zmęczenie. Zapasy, które zabrał z domu, kiedy wyruszał w drogę już dawno się skończyły. Nie miał też pieniędzy. Postanowił więc poprosić o pomoc starszą kobietę, która szła w jego kierunku. -Przepraszam, widzę, że niesie pani w koszyku chleb. Czy mogłaby pani się nim ze mną podzielić. Jestem bardzo głodny. Kobieta uśmiechnęła się. -Oczywiście, podzielę się z tobą, ale co będę mieć w zamian? Nan bardzo zdziwił się słysząc słowa kobiety. Nie miał nic co mógłby oddać za kawałek chleba. -Nie mam co pani dać w zamian. Myślałem, że da mi pani kawałek chleba. Starsza kobieta spojrzała na Nana gniewnie i odeszła. Oszołomiony chłopiec stał na rynku. Nie mógł uwierzyć w to co stało się przed chwilą. Nagle podszedł do niego wysoki mężczyzna. Śmierdział alkoholem. -Powiem ci coś synku, w dzisiejszym świecie nie ma nic za darmo. Za wszystko trzeba płacić. Pamiętaj : coś za coś. -Ale przecież widzę, że ten mężczyzna pomaga staruszce przejść przez drogę. Robi to, bo liczy, że da mu coś w zamian? Nan wskazał tęgiego, łysiejącego mężczyznę przeprowadzającego zgarbioną staruszkę przez drogę. -Ależ oczywiście, że on liczy na zapłatę. Pewnie będzie chciał by popilnowała mu dzieci, gdy jego nie będzie w domu. Jak chcesz możemy się przekonać- powiedział nieznajomy, załapał Nana za rękę i poprowadził w pobliże tęgiego i staruszki. -To jak będzie pani Broniu? Przyjdzie pani popilnować Sewerynka i Olgi? Ja przecież przeprowadziłem panią przez drogę… Tego było biednemu Nanowi za wiele. Wyrwał się nieznajomemu i zaczął biec. Słyszał za sobą szyderczy głos, który wołał: -Pamiętaj! Nic za darmo! Taki jest dzisiejszy świat! Zapłakany chłopiec uciekł z miasteczka. Postanowił wrócić do domu. Gdy przechodził przez las usłyszał skomlenie. Zobaczył wilka, który zauważywszy chłopca zaczął rozpaczliwie wyć. -Pomóż mi. Proszę, pomóż- jęczał wilk- Tak bardzo mnie boli. Nan podszedł bliżej i dopiero wtedy dostrzegł, że tylna lewa łapa zwierzęcia uwięziona jest w myśliwskiej pułapce. Chłopiec znalazł gałąź i z jej pomocą otworzył pułapkę. Wilk był wolny! Polizał się po zranionej łapie. Nan zdjął chustkę, którą nosił na szyi i owinął nią ranę. -Dziękuję ci- powiedział wilk- Dzięki tobie mogę wrócić do swojego domu i nie stanę się łupem myśliwych, Chciał już odejść, ale Nan pomyślał: -Skoro nie ma nic za darmo i skoro za wszystko trzeba płacić, to muszę dostać zapłatę za swój czyn. -Poczekaj! A co ja będę miał w zamian?- zapytał wilka. Ten wyszczerzył ostre kły. -Będziesz miał moją dozgonną wdzięczność i przyjaźń. I gdy będziesz potrzebował pomocy na pewno ci jej udzielę- zapewnił wilk i zniknął w zaroślach. -Wiedziałem! Przyjaźń też można