Komedia · 6 min czytania
Bajeczka część III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kilka lat później. - Paulina! Art! Zbierajcie się, jedziemy do szkoły! - krzyczała Olga. To właśnie dziś był ten znienawidzony przez Paulinę dzień - pierwszy września. Dziewczyna uczyła się w jednej klasie z Arturem. Ponieważ, gdy miał przywitać szkołę, trafił na kardiochirurgię. Poszedł do szkoły razem z Pauliną już dziewięć lat temu. Teraz już szli do trzeciej gimnazjum. Olga przywiozła "rodzeństwo" do szkoły. Mieli jeszcze chwilę, więc przywitali się z przyjaciółmi. - Cześć. - dobiegło uszu Pauliny, gdy rozmawiała z Agatą - swoją przyjaciółką. znała ten głos, jednak nie wiedziała skąd. Odwróciła się i zobaczyła "nieznajomą" twarz chłopaka. - Poznajesz mnie? - zapytał. - Niekoniecznie... - odpowiedziała - A powinnam? - Raczej tak. Uczyliśmy się razem! - wyznał. Właśnie zobaczyła "klona" chłopaka. Już wiedziała skąd ich zna. - Rafi? Saba? - zawołała zachwycona. - A kto inny? - zapytał i przytulił ją jeden, potem drugi. - Gdzie wy byliście, jak was nie było? - My powinniśmy zapytać... - Przecież wiecie... - posmutniała. - A jak mnie znaleźliście? - zapytała po chwili. - Przypadkiem. Przeprowadziliśmy się niedawno do Warszawy, a twoja mama nam powiedziała, że się tu uczysz... - Nic mi nie powiedziała, że z Wami gadała... Do Pauliny podszedł Artur i oparł się o jej ramię. - Spadaj. - powiedzała Paulina "groźnie". Artur potulnie zrezygnował z wygodnego oparcia. - O właśnie. - przypomniała sobie, że chłopcy się nie znają. - Rafi... Seba... to jest mój... syn męża mojej mamy... - Twój brat, tak? - zapytał skołowany Rafał. - No, właściwie możnaby było tak powiedzieć... Więc... To jest mój PRZYRODNI brat, Art... Przywitali się. *** Po chwili zabrzmiał pierwszy dzwonek. Znak, że już trzeba iść na salę gimnastyczną, gdzie odbył się krótki apel. Dyrektor życzył wszystkim udanego roku i wielu sukcesów. Później wszystkie klasy rozeszły się z wychowawcami do sal. "Spotkanie z wychowawcą" wyglądało tak samo, jak co roku... "Dobkoś" - jak go wszyscy nazywali, rozdał plan lekcji, przywitał bliźniaków w nowej klasie i wszyscy rozeszli się do domów. Paulina zauważyła, że bliźniacy "pakują się" do tego samego autobusu, co ona z Arturem. Cieszyła się z tego, bo to znaczyło, że będzie miała jeszcze chwilę na "nadrobienie" nowinek z ich życia. *** - Mamo... czy mogłabyś mi powiedzieć, kiedy gadałaś z chłopakami???? - rozkrzyczała się Paulina od progu domu. - Olgi nie ma... - A co ty robisz w kuchni?? - zapytała lekko kpiącym głosem, widząc Krzyśka w fartuszku. - Gotuję obiad... Olga zostawiła mi szczególowe instrukcje... - A co pichcisz?? - zapytał tym razem Artur. - Tartę z owocami. - Nie dasz rady tego…