Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 6 min czytania

Bajka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, w pięknym pałacu żyła sobie najprawdziwsza księżniczka. Od najmłodszych lat miała świadomość, że jest jedną z tych istot, dla których wspaniali rycerze pokonują krwiożercze smoki, wygrywają turnieje, zdobywają zamorskie skarby, odbywają pełne przerażających przygód podróże. Wiedziała, że skoro ona istnieje i jest pełnoprawną księżniczką o błękitnej krwi, gdzieś w wielkim świecie żyje książę przeznaczony właśnie dla niej. Księżniczka wiodła szczęśliwą egzystencje wśród dam dworu, paziów i kwiatów. Wszyscy zachwycali się nią, rozprawiali o jej urodzie, intelekcie i talentach. Co krok otrzymywała szczere pochwały, z rzadka przeplatane pustymi pochlebstwami. Dlatego też jej żywot był zaiste przyjemny i lekki. Większość czasu spędzała na pouczających konwersacjach, wesołych zabawach, doskonaleniu swych talentów i wyczekiwaniu na przybycie mężnego księcia. Co dzień, przed snem marzyła, iż następnego dnia zastuka on do bram pałacu i oczarowany jej osobą z łatwością wypełni straszliwe zadanie. W swej imaginacji widziała śmiałka jednym palcem pokonującego smoczysko nękające pobliskie wioski. Potwór ten od lat porywał dziewice i młodzieńców, którzy stanowili jego ulubione przekąski. Jednakże nigdy nie zapuszczał się w okolice pałacu i nie zagrażał bezpieczeństwu dworu. Jako iż nie stanowił zagrożenia dla księżniczki, a jednocześnie był doskonałym środkiem reklamowym i propagandowym, tolerowano go w oczekiwaniu na dzielnego księcia. Mijały miesiące, a żaden mężny młodzieniec o błękitnej krwi nie zjawiał się. Zjawiały się natomiast zaproszenia na wesela księżniczek innych włości, które odnajdywały swoich ukochanych. Jeden pokonał w turnieju 20 zalotników tego samego dnia, drugi uwolnił królewską córkę z niedostępnej wieży, inny zdobył magiczny pierścień, kolejny schwytał aligatora... Widząc to, księżniczka zastanawiała się w czym jest gorsza od konkurentek. Ale nie znajdowała w sobie wad na tyle znaczących, by mogły przesądzić o tak straszliwym braku powodzenia. Była równie piękna, jak większość z nich (a od niektórych nawet piękniejsza), tak samo inteligentna jak najmądrzejsze z młodych mężatek (a od niektórych nawet inteligentniejsza), obdarzona talentami dorównującymi najzdolniejszym z nich... Mimo to, do bram jej pałacu nie zastukał jeszcze żaden książę. Rozważywszy wszystkie za i przeciw, księżniczka zdecydowała się przefarbować włosy i zapuścić warkocz. Zdobywszy magiczne mikstury już po kilku tygodniach zyskała wspaniałe blond loki, tak wspaniałe, że gdy stawała w najwyższym oknie najwyższej wieży, najdłuższe pukle sięgały dziedzińca. Gdy nowa fryzura nie pomogła, księżniczka postanowiła pozbyć się smoka na własną rękę. Jak pomyślała, tak też zrobiła; zatrudniła na czarno kilku speców od ciemnej roboty, oczywiście pod warunkiem całkowitej dyskrecji. W niedługo później gadzina została odnaleziona martwa w swej pieczarze. Nigdy nie wyszło na jaw, w jaki sposób zginął potwór, a ludzie po dziś…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bajka — czytnik · opowiadania