rodzina · 2 min czytania
Bajka Łukasza
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Sobota. Spokojny zimowy poranek. Na dworze minus dziesięć i śnieg do pół łydki, ale w domu przyjemne ciepełko jakie może zapewnić tylko własny piec węglowy. Żona wybyła, młodsze śpi, a starsze bawi się klockami. Buduje coś dziwnego w takim skupieniu że przeoczył nawet swoją ulubioną bajkę. Kręcę się chwilę po kuchni, ale nie umiem sobie znaleźć zajęcia. W końcu decyduję się na zejście do piwnicy. Trzeba drwa porąbać na tydzień naprzód, bo w tygodniu przed pracą zwykle brak czasu. Otwieram piwniczne drzwi wciśnięte w róg kuchni. Chwilę się waham, ale dzieciaki takie spokojne mogą już dzisiaj nie być.
Jak zwykle machanie siekierą sprawią, że się rozluźniam. Kolejne niekształtne klocki przybierały równie niekształtne, ale mniejsze wymiary. Jednak lekko zgarbiona pozycja wymuszona przez niski sufit zrobiła swoje i przerwałem na chwilę. Usłyszałem gaworzenie Hani, więc ruszyłem do sypialni. Przy okazji zajrzałem do starszego –