Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 7 min czytania

Bajka na dobranoc

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dawno, dawno temu, za siedmioma lasami , za siedmioma górami, i-tak-dalej była sobie pewna wioska. Była to bardzo, bardzo biedna wioska, ale jej mieszkańcy byli szczęśliwi i się kochali. Niestety, wioską rządził zły książę. Czasami, gdy było wyjątkowo źle, na przykład plony były słabe, stawał na balkonie i śmiał się szatańsko, a jego śmiech było słychać w całej wiosce. Dzieci bały się tego śmiechu, a rodzice głośno przeklinali.

Było coraz gorzej i gorzej, a nikt nie był w stanie nic zrobić. Ludzie się bali. Pewnego dnia jednak miarka się przebrała. Książe zarządził pobór do wojska i wszystkich chłopców wieku od siedmiu lat do 30 kazano zabrać na nauczanie do wojska.

W jednym z domów mieszkał ośmioletni chłopiec, Luke, wraz z babcią - staruszką. Nie chciał się z nią rozstawać. Babcia o tym wiedziała i wymyśliła pewien plan. "- Uszyję ci ładną sukieneczkę, kapelusik założę. Masz dziewczęcą urodę, będą myśleli, że jesteś dziewczynką." powiedziała. Zrealizowali ten plan. Luke, ubrany w różową sukienkę, różowy kapelusik i z różem na policzkach wyglądał jak śliczna, mała dziewczynka.

Kiedy poborcy wojskowi przyszli i zapytali o Luke'a babcia powiedziała, że to jej wnuczka, Lara. "-Wyraźnie mamy napisane, że mieszka tu Luke!" - zagrzmiał jeden z nich. "- Mieszkał. Wyjechał niedawno, do mojej rodziny. Mieszkałam tu z nim i Larą. " - powiedziała babcia. W jej oczach było widać prawdę, więc dano jej spokój. "- Babciu, ale co teraz? Ktoś może zauważyć mnie później!" - zawołał Luke, gdy już poszli. "-Będziesz Larą dopóki nie nadejdzie ktoś, kto nas uratuje" powiedziała staruszka.

Tak mijały im dni. Luke jako Lara pomagał babci w obejściu. Kobieta była stara i wyraźnie było widać, że niedługo odejdzie do lepszego świata. "- Kochanie... gdy mnie zabraknie, zostaniesz sam. Nikt ci nie pomoże..." szeptała mu do ucha pewnego dnia. Widać było, że śmierć już nadchodzi. "- Ale nie mogę do tego dopuścić... Gdy ja umrę, wyślij ten list. W ciągu miesiąca ktoś powinien przyjść ci... z pomocą..." ostatnie słowa ledwie wypowiedziała. Zakaszlała i zamknęła oczy, już na zawsze. Luke schował list, który babcia trzymała w dłoni, do kieszeni. Łzy płynęły po jego policzkach, szloch wydarł się z gardła.

W kilka dni później odbył się skromny pogrzeb na miejscowym cmentarzu. Po pogrzebie Luke został sam w swoim domu, który nagle wydał mu się duży i pusty. Tak jak dziura w jego sercu. "Babciu..." szlochał.

Wtem przypomniał sobie o liście. Wciąż płacząc, poszedł z nim do dyliżansu pocztowego, który akurat przyjechał. Łzy skropiły papier i zostały na nim na zawsze.

Następne dni były koszmarem.

Luke nie mógł sobie ze wszystkim poradzić, smutek wciąż rozsadzał jego serce, a nie miał nawet komu o tym powiedzieć. Miał nadzieję, że w końcu przybędzie ten, który ma mu pomóc.

Pewnego dnia, trzy tygodnie po wysłaniu listu, do wioski przybył tajemniczy mężczyzna. Wyglądał dużo bardziej bogato, niż widzieli kiedykolwiek mieszkańcy, a jego wyraz twarzy wskazywał, że jest bogatego pochodzenia. Zapytał kogoś o dom Luke'a i poszedł do niego. Bez pukania wszedł do środka i zastał zapłakanego Luke'a siedzącego koło pieca. Było to najcieplejsze miejsce w domu, a zbliżała się kolejna, trudna zima. Tajemniczy mężczyzna usiadł obok Luke'a i objął go ramieniem "Już będzie dobrze. Przybyłem." zapewnił go. Luke spojrzał na niego dużymi, mokrymi od łez oczyma. "Naprawdę? Kim jesteś!?" zapytał. Wyraźna…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bajka na dobranoc — czytnik · opowiadania