Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

Bajka o Ećku Rycerzu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Bajka o Ećku Rycerzu

Dzień był piękny niby sen jaki złoty, albowiem słońce kształtu przeogromnej tarczy grzało, aż miło, kwiatki natomiast pachniały jako to się dzieje w ich zwyczaju. Sir Ećko, ledwie opuściwszy rodzinne pielesze zamku w Kołkowie Średniejszym, wyruszył w świat by jak najszybciej zmyć z siebie hańbę po bójce w starej gospodzie. A jeśli kto zakrzyczy, czym się owej zmazy sir Ećko pozbędzie, odpowie każdy opowiadacz, że czynami odważnymi. Rycerz wędrował więc lesiskiem ogromnym na swej straszliwie chudej szkapie, kroczącej na pohybel wszystkim prawom logiki. Wnet, swym nad wyraz czułym słuchem odziedziczonym po dziadku-pierdole (jak mawiała matka), usłyszał krzyk niewieści, galopem tańczący wśród drzew. Niczym jeden z bohaterów ballad wraz zapragnął ruszyć pędem, by własną piersią łabędzią szyję dziewicy ochronić. Przypomniał sobie jednak, iż jego szkapa kochana mogłaby doznać uszczerbku na zdrowiu w starciu ze stręczycielem kobiet (urząd skarbowy wraz z komornikiem deptał mu po piętach po ostatniej bójce; nie mógłby więc nowego rumaka zakupić), toteż z bólem serca puścił grzbiet konia, który skwitował to głębokim westchnieniem ulgi. Sir Ećko wyszarpnął z pochwy miecz i jako prawdziwy błędny rycerz wypadł na polanę, głosem niewieścim kierowany. Jakież było jego zdziwienie, gdy ujrzał przed sobą smoka, ale odwaga w nim nawet na moment nie przygasła – przeciwnie –płonęła niby koktajl Mołotowa. - Zaiste, smoku plugawy – wrzasnął rycerz, unosząc miecz ku górze i sklepieniu niebieskiemu – Jam jest sir Ećko kołkowa i tą oto ręką, która tobie podobnych piekłu zwracała, wyrwę twe serce okrutne by ową nieszczęsną niewiastę ze szponów złego uratować, hej! Ećko zakończył swą przemowę zgrabnym okrzykiem, wspomniana dziewka natomiast zachrypła nieco, zamilkła na chwilę, by po chwili zawyć jako dzik mordowany. Rycerz, czekając na odpowiedź smoka, odgadł, iż dziewczyna więziona jest głęboko w lesie, gdyż lica jej nie ujrzał jeszcze. - Zjeżdżaj, kurduplu – odrzekł wyniośle smok, po czym wpakował sobie wielką pazurzastą łapą w kolorze zielonym garść popcornu do zębiastego pyska – Nie przeszkadzaj mi, bo cię zaraz tak w łep pacnę, że nawet w brazylijskim serialu roli nie dostaniesz. - Jak śmiesz, bestyjo przeklęta! – wrzasnął Ećko, smok natomiast zagłębił się w czytaną książkę i wyciągnął wygodnie w fotelu – Ty pomiocie diabelski, zaraz twa krew zrosi tę oto trawę niewinną, gdyż zawżdy dobro zwycięży plugawe moce Lucyfera! Rycerz mocniej ostrze w łapska ujął i niby podmuch wiatru zaszarżował na smocze nogi wielkości ogromnej. Chcąc pokazać potworowi, że w nim drzemie siła pradawnego rodu, zamaszystym ruchem porozcinał sznurówki w smoczych butach. - Ty dupo sakramencka, zaraz ja security wezwę – powiedział spokojnie stwór; nie bez środków przymusu nadział Ećka na pazur i wykopał za siódme morze, hej! *** Ećko łatwo się nie poddał. Siódme morze wpław przepłynął, kradnąc przy okazji wyleniałą kozę i siarkę z jakiejś zafajdanej wsi. Na obraz i podobieństwo Szewczyka Parówki udał się do miejsca przebywania smoka (prowadzony krzykiem niezmordowanej dziewicy), a owcę nafaszerował toksycznym niemetalem. Zastał smoka śpiącego niby niemowlę w swym bujanym fotelu. Wykorzystując talent, odziedziczony również po dziadku-pierdole, podkradł się cicho do potwora. Położył sztywną owcę tuż przy stopach smoczyska; po czym ukrył się w pobliskich krzakach, uśmiechając się szatańsko. - Zobaczysz teraz, niecny potworze, na co stać mnie, Ećka-bohatera – mruknął do siebie. Tymczasem owca, prowadzona widać wolą Najwyższego, wydała z siebie mocno spóźniony jęk agonii; tym samym budząc…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bajka o Ećku Rycerzu — czytnik · opowiadania