Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

edukacja · 9 min czytania

Bajka o szklanej górze

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Uff!!! – Rycerz zdjął szyszak i odsapnął. Był u celu. Przejechał tyle państw i księstw w poszukiwaniu jakiejś szklanej góry, smoka i królewny. Wszędzie odsyłano go z kwitkiem. W końcu ją znalazł. Duma rozpierała mu pierś. Teraz wystarczy naostrzyć miecz, przywdziać orle szpony, załatwić smoka, hajtnąć się z królewną, a potem rozesłać depesze ze standardowym „...i żyli długo i szczęśliwie”. Będzie urządzony do końca życia. Tak sobie głośno marzył przed domkiem starej czarownicy. Chciał ją zapytać, gdzie konkretnie jest ta szklana góra. Czarownica popatrzyła na niego z zadumą. - I owszem, szklana góra jest, ale nie jestem przekonana, czy do końca o to Ci chodzi. - Jest szklana góra?!- rycerz wyraźnie się niecierpliwił. - Ano jest. - Dobrze. A smok? - A jest i smok. - Dobrze. A królewna? - krótkimi pytaniami rycerz ustalał fakty. - Królewna też. - A ładna? - A juści, że ładna. Piękniejszej w okolicy nie ma. Jedź siedem minut przez te chaszcze a przed bagnem skręć w lewo i na pierwszych rozstajach w prawo. - I o to mi chodziło. Bez góry, smoka i królewny nie byłbym rycerzem. – ukontentowany rycerz popatrzył na cień drzewa.- No, ale na mnie już czas, słońce jest wystarczająco wysoko. I jął przedzierać się przez zarośla, bo były to czasy, kiedy drzewa i krzewy rosły wszędzie, a nie tylko w parkach narodowych. Wiedźma popatrzyła za odjeżdżającym, popukała paluchem w głowę i poszła do czarnej roboty.

**********

Miecz był naostrzony, koń podkuty, wystarczyło tylko ułożyć pieśń, z jaką wkroczy na zamek i rzuci pod nogi królewny sflaczałą skórę smoka. Pełen nadziei rozpoczął wspinaczkę. Na początku nie bardzo mu szło. W końcu przeszkolił konia, jak ma stawiać nogi i za dwudziestym pierwszym razem, obaj (koń i rycerz) niesamowicie umęczeni, stanęli na szczycie szklanej góry. Zamek był...nieco odmienny od wszystkich, które rycerz widział do tej pory. Postanowił chwilę odpocząć, napić się wody i zebrać siły. Czekała go teraz rzecz najtrudniejsza – walka ze smokiem. Łyczek wody ze źródełka, które wypływało ze skały dodał mu sił, wyciągnął się jeszcze na zielonej trawce, i... usłyszał najpiękniejszy głos, jaki mógł sobie wyobrazić. Nie zrozumiał niestety, co głos śpiewa, bo brzmiało to jakkolwiek po barbarzyńsku, a nasz dzielny wojak nie miał głowy ani serca do nauki języków obcych. Wstał, wyjął miecz i podszedł do bramy. Już, już miał zamiar kopnąć wrota i wparować na dziedziniec, kiedy nagle zauważył przed sobą tabliczkę:

„Uprzejmie prosi się przybyłych gości o nie dewastowanie sprzętu i nie deptanie trawy. Wszelkie sprawy załatwia SMOK w środy w godz.9.00-10.00 i piątki 17.00-18.30. Królewna”

Była akurat środa i to za pięć wpół do dziesiątej. Rycerz pchnął wrota, rozległ się okropny zgrzyt nienaoliwionych drzwi, ale otworzyły się. Lekko zdziwiony tymi zamorskimi obyczajami wkroczył na dziedziniec. Na środku stała ławeczka. Na niej siedział duży zielony smok i opalał się.

-Śmiało! Podejdź bliżej kawalerze. Pewnie w sprawie królewny? – smok był posiadaczem wspaniałego barytonu. Ale to nie on śpiewał przed chwilą. -No, tak – odparł rycerz, zdziwiony, bo gadające smoki zdarzają się tylko w bajkach dla dzieci. -Pewnie chciałbyś zdobyć królewnę? – kontynuował smok, nie zważając na plebejski styl wypowiedzi kawalera. -Po to tu przyjechałem- rycerz odzyskiwał dawną butę. -I chcesz się z nią ożenić-smok był bardzo ciekawski. -No tak-odparł kandydat do ręki królewny, po czym dodał jakby trochę ciszej- to chyba jest nieuniknione. -I zapewne nie miałbyś nic przeciwko, gdyby królewna chciała Cię wykorzystać. W pierwszej chwili rycerz nie zrozumiał, ale kiedy zorientował się w głębszym znaczeniu słowa „wykorzystać”, oblał się rumieńcem. Tym pytaniem smok zbił go z tropu. Pewnie, że by chciał, ale czy wszyscy muszą zaraz o tym wiedzieć? -Zanim ci odpowiem, smoku, chciałbym zobaczyć jej zdjęcie. -No tak, prawdziwy mężczyzna- pomyślał rozbawiony strażnik niewinności królewny – proszę. -Boże, jaka piękną dziewczyna- jęknął młodzieniec, i w skrytości ducha rozważał jej zalety- Piwne oczy, dołki w buzi, trochę okrąglutka, trochę piegowata, ale nikt tego nie zauważy. I te blond pasemka na długich czarnych włosach. Jak marzenie.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%