Filozofia · 7 min czytania
Bal Maskowy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przy wejściu dostałem 4 maski. Nie wiem po co mi aż tyle,ale ochroniarz stanowczo nalegał tłumacząc się wymogami imprezy. W oczy rzuciła mi się nadmierna ilość różu ,która wyglądała co najmniej odstręczająco. Czym prędzej nałożyłem na siebie smutną maskę by okazać moje zakłopotanie biorące się z tego,że nikogo tu nie znam. Zaproszenie na tę imprezę dostałem pocztą od przyjaciela z liceum. Nie pamiętam,żebym znał jakiegoś Michała Markowskiego ,ale w wieku 40 lat moja pamięc może juz zawodzić. W zapasie miałem jeszcze maskę wesołą,zdenerwowaną i (jak to określił ochroniarz) zwykłą. Po bliższym zapoznaniu się z otoczeniem i ochłonięciu z przerażenia podszedł do mnie kelner i zaproponował"coś mocniejszego". Bez namysłu chwyciłem dwa kieliszki wódki i po raz pierwszy od dobrych piętnastu minut stres spłynął całkowicie z mego ciała niczym woda po kaczce. -Nie znam pana-odezwał się głos za moimi plecami. -Skąd pani wie skoro mam maskę na twarzy?-odparłem wyzywająco. -Nie znam pana głosu, a mam do nich pamięć-odparła jak gdyby nie dostrzegając mego nieeleganckiego tonu. -Zmieniłem maskę na zdenerwowaną by zasygnalizować moje obecne samopoczucie(takie są wymogi tej imprezy). Uuuu,tak szybko zmienił się panu wyraz twarzy-powiedziała kobieta zupełnie poważnie. -Te maski to ciekawy pomysł..-odparłem Taki był koniec naszej rozmowy; spojrzała na mnie,odwróciła się i odeszła. Gospodarz w tym momencie zebrał wszystkich by wznieść toast za eksperyment,który właśnie się odbywa. -Jaki to eksperyment?-zapytałem mężczyznę stojącego obok mnie. -Nie wiem,podobno coś z osobowością człowieka. Zmieniłem maskę na wesołą bo zauważyłem,że "zdenerwowana" odstrasza ludzi. Dziwne,że nikt oprócz mnie nie zmieniał masek. Każdy z gości miał nałożoną "wesołą" i bawił się w najlepsze. W kącie sali zauważyłem pewną pięknie zbudowaną kobietę,zapewne była młoda wnioskując to po gładkości jej skóry. -Czy źle się pani bawi?-zapytałem nieśmiało -Niech pan czym prędzej stąd wyjdzie!- powiedziała dziewczyna(jej głos był zdecydowanie dziewczęcy)zanosząc się płaczem. -Przepraszam jeśli panią uraziłem-powiedziałem po czym oddaliłem się zmieniając maskę na smutną(choć tak na prawdę byłem bardziej zdenerwowany). -Czym pan się tak smuci?-zapytał kolejny nieznajomy głos -To przez moją żonę(nie mam przecież żony!!),zdradza mnie-nie wiedzieć czemu skłamałem. -Tez mam podobne problemy,w dzisiejszych czasach to normalne, niech pan sobie wyobrazi,że wczoraj wracając do domu minąłem się w drzwiach z jakimś nieznanym mężczyzną, w drzwiach od mojego domu!! Wyobraża pan to sobie? Zoną powiedziała,że to mąż jej koleżanki z pracy. Suka,myśli,że jestem głupi!! Udałem,że mnie to nie obchodzi bo kobiety podobno,im bardziej się nimi interesujemy,tym mniej one interesują się nami. -Tak też zrobię i ja.-odparłem po czym odszedłem zmieniając swą maskę na normalną. Stwierdziłem,że normalna maska nie przyciągnie niczyjej uwagi i uwolni mnie od ludzi z którymi wcale nie mam ochoty rozmawiać Wyszedłem na taras i spojrzałem na przytuloną do siebie parę. On w masce "smutnej",ona w "wesołej". Kobieta głaskała cierpliwie ramię swego partnera ,a on coś do niej szeptał. Odwróciłem się i czym prędzej wszedłem z powrotem na salę balową. Właśnie panowie prosili panie do walca. Zmieniłem więc pospiesznie maskę na wesołą i podszedłem do owej płaczącej