Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

przygoda · 5 min czytania

bal zbolałych serc

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zmęczona całym towarzystwem, którego nigdy do końca nie lubiła, a może po prostu nie umiała zrozumieć, opuściła przepięknie wystrojoną salę, tonąca w odcieniach złota i błękitu. To był jej wieczór. Wieczór snów, o którym marzyła już od dawna. Gdy obserwowała szykującego się do swojej studniówki, brata, widziała te pięknie wystrojone dziewczyny z wplecionymi we włosy kwiatami.. Za niecałe 100 dni usiądzie w jednej ze szkolnych ławek, zacznie zdawać egzamin dojrzałości. Wszystko zależeć będzie od tych kilku chwil. Czy to nieprzerażające? Teraz jednak nie chciała o tym myśleć. Jej głowa pulsowała od straszliwie głośnej muzyki i kilku kieliszków szampana wypitego za "zdaną maturę". O zgrozo. Polonez, zdjęcia, życzenia, śmiechy i tańce.. Powoli zaczynała pogrążać się w iście pesymistycznym humorze. Była drażliwa, niepewna tego co się dzieje wokół niej, zatopiona w niespokojnych myslach, których się wstydziła. Cichutko otworzyła rozsuwane, szklane drzwi na duży taras z szeroką balustradą. Noc już dawno ogarnęła swymi potężnymi ramionami miasto, które teraz błyszczało tysiącami światełek tuż pod nią.. Oparła się o kamienny murek tworzący poręcz i zaczerpnęła powietrza. Na tej wysokości nie czuć było spalin samochodów ani dymu z fabrycznych kominów. Mogła poczuć, że lata, że może wszystko, że nie ma znaczenia już nic.. Uśmiechnęła się mimo wszystko, kątem oka widząc spadająca gwiazdę. Myślała o kimś, o kim powinna zapomnieć. Jednak od roku nie potrafiła przegonić nieproszonych i tak bolesnych myśli. Tez tutaj był. Tak cholernie przystojny, jak zawsze! Ciemny garnitur znakomicie pasujący do jego sylwetki i szara koszula, z kołnierzykiem rozpiętym pod szyją, wyciągnięta niedbale na spodnie. I te zniewalające, brązowe oczy, w których potrafiła czasem zatonąć. Szkoda tylko, że nie potrafiła pływać.. Westchnęła jeszcze raz i spojrzała w dół, na swoje pantofle. Dwa brązowe, na niskim obcasie, uderzyły kilka razy w murek w odruchu bezsilności. Kawałek kamyczka opadł na materiał czarnej, długiej spódnicy i z niemym trzaskiem, upadł na ziemie. Przez chwile mateiał jeszcze falował, jakby zapomniał, że nie jest taflą oceanu. Zaczynało jej być zimno. Nie miała na sobie żadnego swetra, a beżowy gorset…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
bal zbolałych serc — czytnik · opowiadania