Muzyka · 3 min czytania
Ballada o Juriju Gagarinie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Żył na Syberii Jurij gagarin w chatynce z brzozy karelskiej Hodował żonę i córek pare, co buzie miały anielskie
Czasami żonie swojej się zwierzał: "Nuda",powiadał, "niezmierna" Potem przed chatkę wynosił leżak, i czytał książki Żil Werna.
Raz wyniósł leżak, aż na pagórek, aby odpocząć po pracy Tam go dobiegły wołania córek:"Tato,ach tato Kozacy!"
Patrzy-faktycznie, z kopyt tętentem kibitka przed domem staje A zniej wysiada w burce rozpiętej ogromny Kozak z nahajem.
Jurij w trymiga jaszczyk spakował, pożegnał żonę i chatę Potem raz jeszcze zasalutował, i w świat pojechał z sołdatem.
Część 22 / 2
Długo jechali tak na trzy zmiany,Jurij i Kozak z jamszczykiem, Kraj Rad łopotał transparentami, a lud ich witał okrzykiem.
W ciemnej ziemiance gdzieś za Uralem, do pracy zagnany z mety, Siedem instrukcji przeczytać musiał, wypełnić cztery ankiety.
Na kark mu wdziali waciak kosmiczny, co złote miał epolety Jurij wziął jeszcze puszkę tuszonki, i wsiadł do wnętrza rakiety.
W rękę mu dali nagan nabity, to torbę z lornetką i mapą W kabinie wisiał portret Nikity, nad pozłacaną kanapą
Przyszedł sekretarz, dwóch generałów, i kilku cywilów z CZEKA Jurij wlazł w środek, zamknęli włazy, i…