Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

aktualnosci · 13 min czytania

Banda Sześciorga. Politycy są jak Heniek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wstęp (opowieść o Wielkim Bumie)

Jeszcze w październiku 2011 roku mieliśmy w parlamencie Bandę Czworga, składającą się z Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Przed wyborami pojawiały się w Internecie apele, żeby nie głosować na przedstawicieli tej skostniałej i skompromitowanej szajki. Wezwania, o których mowa, doprowadziły do tego, że w sejmie pojawiła się piąta partia (czytaj: piąte koło u wozu). Jej nazwa to Ruch Palikota.

Na tym jednak Wielki Bum się nie skończył, bo kilka miesięcy po wyborach PiS doczekał się córeczki, Solidarnej Polski. Teraz mamy na Wiejskiej Bandę Sześciorga. Z czterech kłopotów zrobiło się sześć. Jak mawiała pewna starachowicka matematyczka: “dług i dług to duży dług”. No dobrze, ale dlaczego polskie ugrupowania parlamentarne zasługują na miano Bandy Sześciorga? I dlaczego przypominają Heńka z piosenki zespołu Brathanki? Niniejszy artykuł stanowi odpowiedź na te pytania.

Ruch Palikota (Towarzystwo Adoracji Pewnego Kota)

Opis tego stronnictwa należy zacząć od stwierdzenia faktu, że jego przywódca jest jednym z najokropniejszych polonofobów, jacy kiedykolwiek chodzili po Ziemi. Skrajny eurofederalista, który wyraził pragnienie, aby Unia Europejska funkcjonowała jako “jedno państwo”. Wynarodowiony kosmopolita, deklarujący, że “najpierw jest Europejczykiem, a dopiero potem Polakiem”. Impertynent nawołujący do nienawiści wobec Narodu Polskiego (słynne słowa “Przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości”). Antypaństwowy cynik współodpowiedzialny za uchwalenie Traktatu z Lizbony. Trudno się nie zgodzić z Leszkiem Millerem, który powiedział, że Janusz Palikot jest “zdolny do wszystkiego”.

Palikot najprawdopodobniej posiada osobowość narcystyczną, bo nikt normalny nie nazwałby partii politycznej własnym nazwiskiem. Chyba każdy potwierdzi, że nazwa ugrupowania politycznego powinna manifestować jego główny cel i orientację światopoglądową. Tak jest w większości przypadków. “Partia Kobiet” wskazuje na feminizm, “Narodowe Odrodzenie Polski” wyraża radykalny nacjonalizm, “Polska Partia Pracy” sugeruje ciągoty do socjalizmu, “Racja Polskiej Lewicy” kojarzy się racjonalizmem i antyklerykalizmem. Jak na tym tle wygląda nazwa “Ruch Palikota”? Niezbyt dobrze, ponieważ sygnalizuje brak idei przewodniej i stawia pojedynczego człowieka w centrum uwagi. Miano, o którym mowa, brzmi jak nazwa fanklubu i przywodzi na myśl zjawisko kultu jednostki. Pytanie: czy to efekt zamierzony?

Janusz Palikot kreuje się na obrońcę uciśnionych - kogoś, kto bierze w obronę lekceważone lub niedostrzegane grupy społeczne. W rzeczywistości, chodzi mu tylko o zdobycie władzy, pieniędzy i popularności. Aby osiągnąć ten cel, szuka on poparcia wszędzie, gdzie tylko może. Raz się uśmiechnie do homoseksualistów, innym razem do palaczy marihuany… O tym, że Palikot traktuje innych ludzi w sposób instrumentalny, świadczą jego własne słowa: “Pedał na pokładzie ze znaną twarzą - nie ma nic bardziej cennego”. Ale to jeszcze nie wszystko. Ludzie, którzy odeszli z RP, twierdzą, że ich były szef potajemnie służy koalicji rządowej. Jak powiedział Mariusz Grzegorczyk: “Dziś wiemy, że partia Ruch Palikota nie powstała w Sali Kongresowej, dzisiaj wiemy, że została ona zainicjowana w gabinecie premiera Donalda Tuska”.

Czy to oznacza, że Palikot jest kimś w rodzaju Fałszywej Marii z filmu “Metropolis” Fritza Langa? Chodzi o złowrogiego androida, który został wysłany do Miasta Robotników, żeby podburzyć proletariat i przynieść mu zgubę. Kolejna sprawa: jeszcze kilka lat temu Januszek był trzeciorzędnym politykiem, wyszydzanym przez media lub przedstawianym jako człowiek-ciekawostka. Obecnie stoi on na czele partii będącej trzecią siłą w Polsce. Wygląda to naprawdę podejrzanie, zwłaszcza w kontekście faktu, że Palikot ma na sumieniu współpracę z Komisją Trójstronną. Swoją drogą, to przerażające, że osobnik nienawidzący Polski i polskości posiada w naszej Ojczyźnie władzę. Strach pomyśleć, co by było, gdyby został on premierem. Nasz kraj już teraz znajduje się w tragicznym położeniu. Pod rządami Januszka sytuacja stałaby się wręcz katastrofalna.

Prawo i Sprawiedliwość (Bezprawie i Niesprawiedliwość)

Na pierwszy rzut oka, partia Jarosława Kaczyńskiego nie ma nic wspólnego ze stronnictwem Janusza Palikota. Tu pseudoprawicowość, a tam pseudolewicowość. Tu wiara w zamach smoleński, a tam brak tej wiary. Tu odwołania do chrześcijaństwa, a tam walka z Kościołem katolickim. Tu sprzeciw wobec aborcji i związków jednopłciowych, a tam jednoznaczne poparcie. Tu powaga i pretensjonalność, a tam szyderstwa i prowokacje. Sympatycy PiS-u wypowiadają się z pogardą o zwolennikach RP, a zwolennicy RP w identyczny sposób traktują sympatyków PiS-u. W rzeczywistości, wymienione formacje posiadają wspólny mianownik. Jedną, negatywną cechę, która zrównuje je ze sobą i nadaje im jednakowy status. Chodzi o działalność na szkodę Polski, która stała się rutyną obu ugrupowań parlamentarnych.

Antypatriotyzm Prawa i Sprawiedliwości jest o tyle perfidny, że nie ma charakteru jawnego i otwartego. W przypadku Ruchu Palikota, sprawa jest jasna jak słońce: ani Januszek, ani jego poplecznicy nie próbują udawać patriotów (którymi nie są). Z PiS-em jest nieco trudniej, gdyż przedstawiciele tej partii sięgają po patriotyczną retorykę, widocznie wierząc, że zatroskana o Polskę część społeczeństwa da się na to nabrać. Niestety, fałszywy patriotyzm Jarosława Kaczyńskiego i jego świty rzeczywiście bywa odbierany jako coś szczerego i autentycznego. Powoduje to, że propolscy, ale odurzeni propagandą ludzie “karmią” to stronnictwo swoimi ciepłymi komentarzami, wyborczymi głosami i ulicznymi okrzykami. Oddają swoje serce grupie, która na to nie zasługuje i która nie pozwala się rozwinąć bardziej ideowym formacjom. Dlaczego patriotyzm Prawa i Sprawiedliwości jest fałszywy?

Choćby dlatego, że Kaczyński pozuje na eurosceptyka i obrońcę naszej suwerenności, a sam (zupełnie jak Palikot, Tusk, Komorowski, Sikorski, Gowin, Ziobro, Pawlak i Napieralski) głosował za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego. Mało tego. Bubel prawny, który przekształcił Unię Europejską w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Banda Sześciorga. Politycy są jak Heniek — czytnik · opowiadania