Inne · 2 min czytania
Bańki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zamknęłam oczy. A gdy je otworzyłam... Znajdowałam się na bezkresnej zielonej przestrzeni. Powietrze upojnie pachniało świeżością, słońcem. Pełna radości rzuciłam się na bujną miękkość: trawa, zioła, kwiaty. Uśmiechałam się, z rozmarzeniem patrząc na niesamowicie niebieskie niebo. Wędrowały po nim leniwie małe tęczowe chmurki, z których zaczęły spadać... bańki mydlane. Opadały wolno, kolorowe, lśniące tajemniczo w złotych promieniach słońca. Leżąc na tej niezwykłej łące, wyciągnęłam ręce do góry chcąc pochwycić jedną z baniek unoszących się nad moją głową. Nie rozprysła się od razu. Przez kilka sekund miarowo kołysała się na mojej wyciągniętej dłoni, jakby wybierając dogodniejszy kierunek dalszej drogi na ziemię. Patrzyłam, oczarowana jej subtelnym pięknem, na ten osobliwy taniec. Drgnęła lekko i rozprysła się