Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 17 min czytania

Bar

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Jeszcze raz Walker’a. – powiedziałem do Barmana. Był to facet po pięćdziesiątce – na pewno. Bar, w którym siedziałem nigdy nie narzekał na tłok. Nie chodziło o złe położenie ani o brak reklamy. Ludzie źle czuli się w tym miejscu. Barman nie gadał z klientami tak,jak na filmach i cały czas był zamyślony. Na tym wysokim krześle nie raz przechodził mnie dreszcz jakbym był ośmiolatkiem. Bar był nieduży. W samym jego centrum znajdowała się półka z trunkami, jako cel wszystkich doń przychodzących. Po lewej stronie od wejścia było kilka stolików i jakaś rzeźba. Wszędzie stały stoliki, ze sztucznymi kwiatkami w wazonikach. Na ścianach wisiały neony. Niektóre w ogóle nie działały ale w większości nie paliły się pojedyncze litery. Neony stanowiły główne oświetlenie lokalu. Do szafy grającej, po prawej stronie podeszła jakaś kobieta w dresie. „Jebana dresiara”. Pomyślałem. Co ona robi w barze ? Pewnie liczy na jakiegoś bogatego faceta któremu da. Szelest jej spodni przepełniał całe pomieszczenie i zdawało się, że tylko ja zwracam na to uwagę. Aura stereotypów bijąca od jej osoby pozwoliła odkryć kolejne podłoża nienawiści. Moja głowa natychmiast obróciła się w stronę szklanki, z której wziąłem łyk. Następnie w lewą stronę. Siedział tam czarnuch. Nie jestem rasistą. Lubię czarnych. Ale czy ktoś mi umie odpowiedzieć dlaczego ? Ja nie umiem. Czarny siedział, pił piwo i rozmawiał przez telefon. Miał na sobie dziwną koszulę, czarnego koloru i beret. Ja spojrzałem przed siebie. Stało tam równo w rządku kilka półek przeróżnych butelek. Kiedyś siedząc w tym barze mniej więcej przed samym zamknięciem, nad ranem słyszałem rozmowę. Jakiś zalany facet który wyglądał jakby urwał się z innej planety powiedział do krzesła założonego na stół : - Widzisz kurwa te butelki ? One są jak ludzie. A pułki jak społeczeństwo, jako kurwa całość. Każdy jest inny z wyglądu i inny w środku, jak trunki. Każdy ma inną rolę. Nikt nie może wychylić się za daleko bo spadnie i zginie przez potłuczenie. Każdy kiedyś się kończy, naturalnie jedni szybciej drudzy wolniej. Ale do każdy ma też drugą połówkę z którą doskonale się łączy tworząc coś wspaniałego. Istną poezję. Oczywiście można łączyć ze sobą różne alkohole ale zawsze jest jeden ten najlepszy. Ten którego szuka się każdego wieczoru. - Gdy to powiedział wyszedłem z budynku. Piję bo lubię. Nikt nigdy nie wygłosił podobnej teorii i nigdy też nie stało się ze mną to, co po jej usłyszeniu. Życie sprowadzone do rangi robienia drinków. Barman Bogiem? Przychodzę tu w każdy piątek i sobotę. W tygodniu nie mam czasu ze względu na ciągłą naukę o poznawaniu świata. Pomimo mojego wieku nadal rozumiem to, że go nigdy nie zrozumiem jeśli będę pojmował świat jako całość. Kocham whiskey. Jestem świadomy swojego nałogu i zdaję sobie sprawę z konsekwencji. Kiedyś zniszczył mi on życie. Ale nic tak go nie niszczy jak kobiety. Ilekroć tu jestem przypomina mi się na jedna jedyna z pośród dziesiątek jedynych. To ta ostatnia jedyna… Nagle moje przemyślenia przerwał facet siedzący gdzieś na tyłach, zwalając się do tyłu z krzeła. Barman nawet nie mrugnął. Z resztą ja też. Dlaczego ? Ten gość przychodzi tu co piątek i zawsze upija się do nieprzytomności. Kolejny alkoholik a mówią, że w policji sami porządni. Za moimi plecami, w rogu siedział jakiś młody gość. Pił coca colę której nikt normalny, nigdy nie zamawiał. Siedział tak i patrzył się swoim przestraszonym, studenckim wzrokiem. Pierwszy rok. Siedział tak tu co piątek od kilku tygodni. Przyznam się Wam, że był jedyną osobą która mnie w żaden sposób nigdy nie denerwowała. Nie rzucał się w oczy i był spokojny. Zawsze tylko intrygowało mnie na kogo czeka… Nie jest to jednak moi mili kolejna historia o człowieku który podsłuchuje rozmowy innych żeby się zaspokoić. Nie podsłuchuje nikogo też z nudów. Dlaczego tego nie robie ? Chcę to robić ? Nawet jakbym chciał to bym nie mógł. W tym miejscu mało kto rozmawia. Jest to coś jakby ostoja ciszy w wielkim mieście hałasu. Ściany są wytłumione bo jak głosi legenda mieściła się tu kiedyś siedziba sekty. Nic z ulicy nie słychać. Oczywiście co jakiś czas zdarza się, że ktoś głośno gada. Były kiedyś takie dwie nastolatki… Pamiętam to doskonale. Sam nie wiem po co przyszły. Było wtedy sporo ludzi o aż ze dwudziestu. Jak piłem blisko nich, przy stoliku i wszystko słyszałem. - No mów, mów bo już nie mogę wytrzymać ! Jak to z nim było ? – zapytała niska blondynka pociągając łyka kinderpiwa o mocy po przecinku. - No normalnie nie ? He, He… Przyszedł jak siedziałam w objęciach Marcin jak akurat macał mnie po piersiach. Powiedział, że są duże wiesz ? – - No coś ty ? – - No mówię ci ! Wszedł do pokoju i jak to zobaczył wyszedł. Poszłam za nim i wiesz co ? Powiedział że z nami koniec. – - No co ty ? Popieprzyło go ? Przecież Marcin to tylko twój przyjaciel ! Poza sexem nic was nie łączy. O to mu poszło ? - No nie ! Oszalałaś ? On jest przecież nowoczesny i rozumie, że muszę się zaspokajać z kilkoma. Odszedł ponieważ mu się znudziłam. – - No ale jaja ! Płakałaś ? – - No jasne. Uroniłam jedną łzę, wygoniłam Marcina i zadzwonił Piotrek ! – - No i co robiłaś to z nim ? – - Tak. Mówię ci on jest taki słodki… O słyszysz ? Kocham tę piosenkę ! – i wtedy dowiedziałem się, że widać, jak podsłuchuję a okrzyk był kierowany do mnie. – Tak bardzo chciałabym zatańczyć – Naturalnie podszedłem do ich stolika ze swoją szklanką. Wziąłem łyk i powiedziałem grzecznie : - Możecie tak głośno nie gadać suki ? – to wbiło je w krzesła. Może nie samo porównanie do zwierzęcia (co jest teraz bardzo modne i akceptowane) ale to, że odmówiłem. Tak, to chyba jedyne osoby w ostatnim czasie mające odwagę na głośne gadanie. Do baru już weszła sprzątaczka. Kobieta koło trzydziestu lat. Nisko skończyła. Podobno sprzątała jeszcze dla tej sekty i z sentymentu pozostała w tym budynku. Mówią, że tu straszy… I w tym momencie wszystko się ożywiło. Do baru wpadł mężczyzna z pistoletem. Miał nierówno wycięte otwory w kominiarce co widocznie powodowało jego złość i agresję. - Wszyscy kurwa na ziemię bo zabije ! – i strzelił bez ostrzeżenia. Barman dostał dwa strzały w brzuch i padł. Pewnie facet myślał że wszyscy barmani mają broń pod ladą, jak w filmach. A mi zrobiło się strasznie smutno. Padając na ziemię pomyślałem tylko, że teraz przydzielą jakiegoś innego, który zupełnie nie będzie się orientował. Tak było kilka miesięcy temu i zapewniam Was – było fatalnie. Tamten facet zamiast wycierać powolnymi ruchami szklanki, polewać i myśleć o swoich sprawach zaczął opowiadać głupie kawały i podrywać klientki. - No co się tak kurwa patrzysz ? – napadacz zapytał młodego studenta. Biedaczek był strasznie przestraszony. Bandyta wyciągnął telefon i zadzwonił po Policję. W tym momencie mój upojony umysł zdał sobie sprawę, że temu gościowi nie chodzi o pieniądze. Chodzi mu o nas. A była nas łącznie ósemka. Zagonił nas na środek. Powywracał stoły i nagle zrobiło się dużo miejsca. Kiedy kurz opadał a bandyta wyglądając zza drzwi, dostrzegł nadjeżdżającą policję, powiedział spokojnie : - I tak wszyscy zginiecie. Chodzi mi tylko o telewizję. – Może on był spokojny ale inni chyba nie. Sprzątaczka zaczęła się modlić a czarny rozerwał koszulę. Na jego czarnej piersi ukazała się swastyka. - Milcz biała kurwo bo ja cię zarżnę ! – wrzasną. Człowiek w kominiarce nie zwrócił na to uwagi ponieważ siłował się z guzikiem od płaszcza, który nie chciał ustąpić. W tym momencie do baru wszedł mężczyzna w garniturze, pod rozluźnionym krawatem. Dołki pod oczami i niechlujny zarost wskazywały że był on zapewne negocjatorem. - Dobry wieczór Panu. – powiedział natychmiast rozglądając się aby ocenić ilość zakładników. Był profesjonalistą. - Ja kurwa nie żartuje ! Rozumiesz śmieciu ? – zawołał bandyta wymachując bronią. Lecz ze względu na brak reakcji ze strony negocjatora wziął młodego studenta i przystawił mu pistolet do głowy. Tamten zapiszczał tak żałośnie, że gdyby grał w horrorze a serca widzów skruszyłyby się od razu. - Anno ja cię kocham ! – zawołał w stronę sprzątaczki. Wszyscy wytrzeszczyli oczy poza policjantem, który podrapał się pogłowie i popatrzył na palce. - Panie Michale… Ja pana też bardzo…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bar — czytnik · opowiadania