Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Bar w centrum Kosmosu, odc. 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gdzieś w centrum Kosmosu, przy kosmostradzie numer 145 znajduje się bar "Stajenna", znany w całym Wszechświecie i odwiedzany przez przedstawicieli wielu gatunków życia. Niektórzy mają wątpliwości, czy to jest bar, czy knajpa, ale to jest dla nas nieistotne. Istotne jest to, że pewnego wieczora, o ósmej czasu kosmicznego, w barze siedziały sobie dwie dziewczyny, radośnie gawędząc przy KosmoColi. Nagle do środka wpadła istota w kombinezonie kosmicznym, co wskazywało, iż jest człowiekiem, ponieważ tylko przedstawiciele tego gatunku życia noszą kombinezony, co powszechnie jest wyśmiewane przez innych, m. in. Reverrarów, Alboidów i innych istot w zjednoczonym Kosmosie 5467 roku. Ale dobrze, więc wpadł ten człowiek do środka baru i zdjął hełm austronauty z głowy. - Ludziska, pomóżcie, prom się nam zepsuł! - zawołał po egnońsku, języku powszechnie używanym w Kosmosie i wynalezionym przez, jak sama nazwa wskazuje, Egnonów, plemię czterookich stworów, których zobaczysz tylko na Marsie. Jedna z wspomnianych dziewczyn, siedząca przy ladzie, mało nie połknęła słomki. - Johannes?! - zawołała. - O! Dziewczyny! Żeście w samą porę się napatoczyły... - zwrócił się ku nim wspomniany Johannes, z pochodzenia Niemiec, ale Wszechświata obywatel. - Co znowu z Waszym promem jest? On chyba jest najczęściej psującym się promem w całym Kosmosie... - zagadnęła druga z dziewczyn, Melanie. - Chodźcie, same zobaczycie - rzekł Johannes, po czym wyszedł z baru. Zaciekawione Ziemianki poszły za nim. Po chwili znalazły się w kosrażu w hangarze przy "Stajennej". Jak się okazało, Niemiec nie był sam - przy promie czekało sześciu jego towarzyszy. Nastąpiła wymiana przywitań, po czym Lotie, majsterklepka, zniknęła za promem. Po piętnastu minutach wyszła zza niego. Ku zdziwieniu zebranych, nie była pobrudzona ani nic. - Chłopcy... - zaczęła z głupią miną - Kiedy Wy ostatnio go tankowaliście? Towarzystwo się popatrzyło po sobie, po czym wybuchnęło śmiechem, że aż Hlavianie z sąsiedniego kosrażu popatrzyło na nich z niepokojem. - No nie, stawiam Wam po KosmoColi, dziewczyny! - zawołał Johannes de Salzburg, gdy opanował śmiech. Po chwili wszyscy, sącząc napoje przy stoliku w "Stajennej", wymieniali najnowsze wieści. W pewnym momencie Niemiec

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bar w centrum Kosmosu, odc. 1 — czytnik · opowiadania