Podróże · 3 min czytania
Barcelona nocą...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zakochałem sie w Barcelonie nocą. Jest pięknie, klimat oddają te wąskie i często ciasne uliczki niczym tunele biegnące w stronę światła – znajduje się w tym. Zmienia się całkowicie moja percepcja rzeczywistości, dźwięki wokół, zapach powietrza, smród z nagrzanych słońcem chodników, smród mijającego czasu. Czuje i milczę… Bo zakochałem się w Barcelonie nocą.
Mijam setki ludzi, podążam donikąd bo tak naprawdę nie mam planu na przyszłość, nie mam pieniędzy na nic, podróżuje, zwiedzam, przemierzam pieszo świat – właśnie w tym się zakochałem. Te monumentalne budynki, miejsca kultury, bary, kawiarnie, rozpalone ogniem nocy przepiękne hiszpanki śpiewające bluesa. Przystanąłem, popatrzyłem na to przez chwile i poczułem sie jak w domu, jakby czas stanął w miejscu. Dlaczego? Wydaje mi się, ze dotarłem do pewnego punktu mojej świadomości i nic nie jest już takie samo – inni ludzie, inne krajobrazy, totalna mieszanka etniczna, piękno wymieszane w kotle z gotujący się złem. Irracjonalne spojrzenie na istotę rzeczy, czujesz? A ja tylko zakochałem się w Barcelonie nocą.
Barcelona nocą… Sztuka na ulicy, słodki zapach lata i zachodzącego słońca. Wokół cisza kiedy wchodzisz w ciemną uliczkę poszukać szczęścia i odrobiny miłości, a droga zamyka się w półkolu wielkich, magicznie klimatycznych starych kamienic. Starasz zachować się wykwintnie, ale jakiś głos z samego dna Twojej wyobraźni szepcze spokojnie, ze to wszystko to szalony sen