Rodzina · 9 min czytania
Bardzo pijany?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Niechętnie otworzyła oko, by spojrzeć na zegarek. Było już po dziesiątej. Musiała zakryć twarz poduszką, aby schować się przed promieniami słońca. Najchętniej przeleżałaby w łóżku cały dzień. Dlaczego zawsze układało się tak, że po wypłacie miał trzy dni wolnego? Słyszała jak rano wychodził. Czekał tylko, aż mama pójdzie do pracy. Nie było go jeszcze. Nagłym ruchem zerwała się z łóżka i pobiegła do kuchni. Przynajmniej spokojnie zje śniadanie.
Gdy wrócił, siedziała z nogami pod brodą, wciśnięta między lodówkę a stół kuchenny i jadła rozsypane na nim ziarenka słonecznika. Pierwszy wtoczył się pies, potwornie zziajany kilkugodzinnym siedzeniem na słońcu. Usłyszała huk zatrzaskiwanych drzwi, zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech. Otoczył ją znajomy szyderczy śmiech i chude nogi w czarnych, zabłoconych butach wczłapały do kuchni. - Jeezu, nie mów mi tylko, że dopiero wstałaś! I jak ty siedzisz? Spuść te nogi! - Nie dopiero, zjadłam już śniadanie. Poza tym czytałam wczoraj do późna - tłumaczyła się siadając prawidłowo. Dalej spokojnie wybierała ziarenka i patrzyła przed siebie, przygotowana na to, co ma nastąpić. - Noż kurwa, czytała. Ty tylko czytasz i czytasz a i tak nic ci to już nie da. Jaka jesteś głupia, taka pozostaniesz. I po cholerę świecisz tyle światła, zamiast czytać w dzień?! Ja pierdolę, zbankrutuję przez ciebie! Lampkę se kupiłaś! No rzeczywiście, myślisz, że to coś da. Tak samo dużo prądu bierze. Do kibla też, wejdziesz i się kurwa pluskasz pół godziny, i woda leci i światło się świeci! Ile razy mówię, żebyś tyle nie siedziała, kto za to będzie płacił? Ty? Kurwa, odpowiadaj jak pytam! - Nie, nie ja. - No właśnie, kurwa, patrz na mnie jak ze mną rozmawiasz! Nikt cię nie uczył? Co ty w tym oknie tam widzisz? Ja nie wiem, wlepiasz te ślipia, jakby coś tam przynajmniej było. Zwalił się na sąsiednie krzesło, oparł ręce o stół i wyciągnął szyję, by dojrzeć w oknie coś niebywałego. - No powiedz! Może ja nie widzę. Może coś tam jednak jest. Ile jeszcze będziesz jeść tego słonecznika? Pojebało cię?! Jeezu, pierdolca można dostać. Zostaw tego słonecznika, mówię! Ciekawe, czy chociaż łóżko pościeliłaś. Czarne buty zniknęły na chwilę z jej pola widzenia. Drzwi pokoju zaskrzypiały. - E, pościeliłabyś! - zbliżał się głos. - Ty to byś tylko wpierdalała i spała. Od siebie to nic. Nie? No pewno! A to co? - skierował się w stronę zlewozmywaka, gdzie stał mały talerzyk i szklanka. - Tak ci kurwa ciężko to przemyć? Każdy przyjdzie, zeżre i pierdolnie, i ma to w dupie. Zaraz tu się cała sterta zrobi i będzie tak leżeć, aż ja tego nie sprzątnę! Tak kurwa ciężko umyć każdy po sobie? Jak wrócę to ma być posprzątane! Jasne?! - nie odpowiadała - Jaasne?! - Tak. Zrobił się przeciąg, drzwi trzasnęły. Wciąż nie odrywała wzroku od okna. Na chodniku zatoczyły się chude nogi i skierowały resztę ciała w tym, co zawsze kierunku.
Wstała i zebrała resztę ziarenek ze stołu. Talerzyk i szklanka. Tak, to najważniejsze. Przecież zawsze o to pyta na początku. Później łóżko. Chodziła po całym domu i odkurzała, podnosiła, i poprawiała wszystko, co tylko rzuciło jej się w oczy, potykając się przy tym na wyciągniętym wzdłuż przedpokoju psie. Po skończonej pracy usiadła na kanapie wpatrując się w martwy ekran telewizora. Przeszedł ją dreszcz, gdy znowu trzasnęły drzwi.
- Ha ha, no pewnie! Znowu siedzisz! Zobaczymy czy łóżko pościeliłaś. - Pościeliłam. - E, niemożliwe! A gary umyłaś? - Umyłam. - A kurze pościerałaś? - Pościerałam. - Odkurzyłaś? - Odkurzyłam. - Zamiotłaś na balkonie? - Zamiotłam. - Dałaś psu jeść? - "Kurwa" - pomyślała. - Nie - odpowiedziała z rezygnacją. - Kurwa! To powiedz mi, czyj ten pies jest? Mój? No mój? - Nie, mój. - No właśnie. Pisze jak byk w książeczce kto jest właścicielem! A kto chciał psa mieć? Ja? - Nie, ja. - No właśnie. I tak się nim opiekujesz, właścicielko zakichana? Ty byś go zagłodziła na śmierć! Jakby nie ja toby tu z głodu zdechł, szczałby po kątach, bo przecież z nim nie wyjdziesz, tylko ja muszę. A dałaś mu pić przynajmniej? - Nie. - Noż kurwa! - krzyczał, coraz bardziej się unosząc. - A przedtem nic nie było, tylko kupcie psa, kupcie psa! A tak samo Internet! Obiecałaś, że będziesz