Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

przyjazn · 3 min czytania

Barnaba i Artur

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Klasyczna scena, dwóch kolesi stoi na dachu wieżowca, trzeci klęczy przed nimi i płacze. - Barnaba, twój był ostatni raz, teraz jest moja kolej. - Koleś z brodą ostro gestykuluje rękami. - Nie Artur, nie jest twoja kolej. - Łysy koleś pokiwał palcem. - Teraz ja mam przywilej. - Barnaba zrozum. Gdy było poprzednie rozwiązanie to ono należało do ciebie. Umówiliśmy się tak, że każdy z nas bierze po jednym. - Tak. - Przytaknął Barnaba. - Ale mowa była o rozwiązaniu, a poprzednio do niego nie doszło. - No i? - Artur wzruszył ramionami. Wyglądał jak Włoch albo sycylijczyk, w każdym razie miał masę cech śródziemnomorskich. - Nie miałem okazji dopełnić przywileju. - Barnaba z kolei wyglądał raczej jak rodowity Szwed, albo Norweg. Więcej mięśni niż rozumu. - Gówno mnie to obchodzi. Teraz jest moja kolej! - Artur uniósł głos. - Ile razy mam ci że nie jest twoja tylko moja kolej. - Barnaba się odgryzł. - Zaraz spotkasz się z Concitą Manuelą Marią Magdaleną. - Ty znowu chrzanisz o tym swoim scyzoryku? - Barnaba parsknął śmiechem. - Chyba mózg znowu ci się przegrzewa. - To chyba tobie mięśnie przestały pracować, bo gadasz od rzeczy. - Przepraszam, pomyliłem się, taki przeklęty makaroniarz jak ty ma tylko spaghetti zamiast mózgu. - Odszczekaj to ty nordycki…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Barnaba i Artur — czytnik · opowiadania