Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 8 min czytania

Barwne życie Jane Stewart Rozdział X

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

ROZDZIAŁ X

Kiedy już otrząsnęłam się z narkotycznego transu, zobaczyłam Juliet stojącą nade mną z założonymi na piersiach rękami i bardzo niezadowoloną miną. - Cześć Juliet. Jak było? - zapytałam. Przyjaciółka pokręciła głową, westchnęła i powiedziała: - Wiesz co, Jane? Spodziewałam się tego po tobie, ale nie myślałam, że znowu to zrobisz. Naprawdę myślałam, że życie dało ci porządną nauczkę, i że chociaż trochę zmądrzałaś. Ale byłam naiwna... I pamiętaj, w ten sposób sama kopiesz sobie grób. - Oj tam, oj tam... Marudzisz. - odparłam. Dziewczyna potrząsnęła znowu głową i wyszła. Po kilku godzinach znowu dopadł mnie głód. On jest w tym wszystkim najbardziej wkurzający. Wzięłam działkę i porządnie naćpana poszłam na spacer. Kiedy byłam na alei Włókniarzy zobaczyłam wiadukt. Nie było dużego ruchu. Doszłam mniej więcej do środka i wdrapałam się na barierkę. Olałam rozciągający się przede mną widok, nabrałam powietrza, zamknęłam oczy i skoczyłam. Co było dalej? Nie pamiętam. Pamiętam tylko ciemność. Wszechobecną ciemność. Kiedy obudziłam się, zobaczyłam białe ściany i metalowe łóżka dookoła. Domyśliłam się, że to sala szpitalna. - Jane! Chryste Panie! Ty żyjesz! - usłyszałam jakiś głos. Po kilku sekundach dotarło do mnie, że to Juliet. - Jane, wariatko! Co ci do łba strzeliło? Żeby skakać z wiaduktu?! Jezus Maria! Ty nie byłaś trzeźwa. Byłaś naćpana, prawda? Ech... Oczywiście, że byłaś! Gdybyś nie była, to byś tego nie zrobiła. - dziewczyna mówiła urywanymi zdaniami, które przeplatały się z łkaniem. Leżałam na łóżku i, gapiąc się w sufit powoli trawiłam słowa przyjaciółki. Urywanymi obrazami wszystko do mnie wracało. Do tej pory pamiętam to błogie uczucie, które towarzyszyło mi podczas spadania. - Juliet... - powiedziałam. - Co? - Juliet... Głód... - Słucham?? - Głód... Heroina... Narkotyki... Szybko! - Co?! O nie! Nie przyniosę ci heroiny! Nawet o tym nie myśl! Julie wybiegła z sali. Słyszałam jak rozmawia z lekarzem. - Hrr... Kobieto! Co ja mam z tobą zrobić?! - dziewczyna była wyraźnie wkurzona. - A co powiedział lekarz? - zapytałam. Westchnęła. - Powiedział, że nic nie da sie zrobić. Jane, ja cię kiedyś zabiję! O ile nie zrobisz tego sama... Czemu ty się wpakowałaś w takie bagno? Ech... Ja przy tobie i twoich wybrykach to do psychiatryka trafię. - Oj, Julie... Nie bulwersuj się. Ty nawet nie wiesz, jakie to fajne uczucie. - Ta, jasne... Zwłaszcza jak się z wiaduktu skacze. Następny miesiąc był najgorszym i najnudniejszym miesiącem w moim życiu. Myślałam, że umrę. Przez miesiąc nie wzięłam ani grama heroiny! Masakra... Tak bardzo chciałam się stamtąd wyrwać, uciec. Próbowałam, ale po trzech porażkach zrezygnowałam. Najwyraźniej zdarzały się już takie przypadki, bo szpital był świetnie pilnowany. Kiedy mnie wypuścili cieszyłam się jak dziecko. Myślałam, że będę mogła się wyszaleć, zaćpać... Byłam taka szczęśliwa. Kiedy przenieśli mnie na odwyk (znowu!) byłam strasznie załamana. Czy oni, do cholery, nie widzą, że to nic nie daje?! To uzależnienie jest tak silne, że nie da się z niego wyjść bez silnego charakteru (którego ćpuni zazwyczaj nie mają). Ech... nieważne. Wiedziałam, że muszę stamtąd uciec. Przez wiele dni siedziałam na łóżku i obmyślałam plan. Kiedy wyszłam do parku, rozejrzałam się, czy nikt za mną nie idzie. Miałam szczęście. Park był pusty. Podbiegłam do siatki, weszłam po niej i przeskoczyłam. Gdy stałam za ogrodzeniem wzięłam głęboki wdech – wdech wolności. Wiedziałam, że nie mogę wrócić do Juliet. Ona zaprowadziłaby mnie z powrotem. Ale mogłam pójść do naszych znajomych. Oni bardzo mnie lubią. Po półgodzinnym spacerze,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%