Komedia · 4 min czytania
Bary Hotter i trzecia wieża - odcinek 3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Informuję, że tekst jest pisany wyłącznie w celach rozrywkowych, bez zwracania uwagi na zasady interpunkcji, ortografii, sztuki pisarskiej, a miejscami wręcz celowo je gwałcąc.
Dlatego też wszelkie komentarze, że są jakieś orty, czy coś mijają z celem, bo tekst jest pisany dla jaj, by udowodnić grafomanom, którzy twierdzą, że nie nikt nie umie pisać tak jak oni i dlatego ich się krytykuje. Owszem może, a nawet gorzej, czego dowodem jest poniższy tekst.
Jest to pastisz fantastyczny. Autor (czyli ja :) ma nadzieje, że czytelnik będzie się bawił podczas lektury, tak samo dobrze jak on podczas pisania.
-Pisanie o sobie w trzeciej osobie to bardzo niepokojący symptom wiesz?:) -Dialog z samym sobą również :)
Oceniać proszę sam zamysł, a nie błędy, które są czasem (a niekiedy wynikają z braków warsztatowych - zręczny wybieg nie ?:) popełniane celowo. A zresztą „róbta co chceta”, obyście tylko mieli z tego zabawę.
Tekst jest tworzony w odcinkach, spontanicznie, bez harmonogramu publikowania kolejnych odcinków (jak weny staje to autor pisze), czy terminu zakończenia.
Jeśli nie możecie się doczekać najnowszych odcinków, to zapraszam na forum kwartalnika qfant.pl gdzie ukazują się od razu po napisaniu, lecz nie koniecznie w ostatecznej formie.
Część 22 / 2
Adres tematu na forum: http://www.qfant.pl/forum/viewtopic.php?t=229
Zapraszam do lektury.
------------------------------------
Barry Hotter, znów był w siodle. Jego szkapa przeskoczyła zręcznie nad truchłem elfa i pogrążając się w rozmyślaniach nad spadającym kursem siana na giełdzie i podreptała w kierunku północno wschodnim.
Tymczasem ich śladem podążał stwór, a w zasadzie dwa stwory trzymające się za ręce i podśpiewujące pod nosem na znaną ludową melodię. W ich ustach piosenka tańczyła echem po lesie jak beznogi baletmistrz usiłujący zrobić szpagat w powietrzu. Były to raczej pojękiwania goblinów, bo do tej rasy należały oba karzełki.
"Nie spoczniemy, nim wejdziemy,